- Chciałbym przeprosić jeszcze raz za wszystkie zmartwienia, jakich dostarczyliśmy akcjonariuszom - powiedział Akio Toyoda, wnuk założyciela koncernu, otwierając roczne zgromadzenie akcjonariuszy, które zebrało 3 tys. osób. - Udało nam się jednak wypracować zysk po roku strat i mam poczucie, że w końcu jesteśmy w blokach startowych w tym roku - dodał 54-letni prezes i zapłakał.
- Panie Toyoda, w tym roku pokazywano pana w różnych mediach i kilku przypadkach w pańskich oczach były łzy. Dla człowieka o pańskiej pozycji to nie do przyjęcia. Głowa do góry i niech pan stara się nie płakać - powiedział jeden z akcjonariuszy. Toyoda obiecał, że postara się nie płakać publicznie, i stwierdził, że w jego oczach pojawiły się łzy radości, gdy sieć dilerów poparła firmę w czasie, gdy atakowały ją politycy i media.
Japoński gigant wezwał do kontroli i napraw ponad 10 mln swoich samochodów na całym świecie. Problemy stwarzał głównie pedał gazu, który zacina się i
samochód nagle przyspiesza, zamiast hamować. W 400 tys. egzemplarzy najnowszej wersji hybrydowego modelu Prius japoński koncern musi poprawić oprogramowanie układu hamulcowego. To największa w dziejach
motoryzacji przymusowa akcja napraw samochodów, które mogą mieć defekty zagrażające bezpieczeństwu jazdy.
Teraz spółka musi stawić czoła pozwom sądowym. Łączna wysokość żądań może opiewać nawet na 10 mld dolarów.