W ocenie Merkel podczas szczytów G8 i G20 w Kanadzie w najbliższych dniach nie dojdzie do ostrego konfliktu pomiędzy
USA a krajami europejskimi na tle podejmowanych przez państwa Starego Kontynentu kroków oszczędnościowych. Waszyngton obawia się, że nadmierne zaciskanie pasa przez Europejczyków może zaszkodzić globalnej gospodarce, dławiąc rodzące się ożywienie gospodarcze. - Nasze propozycje oszczędności są zorientowane na
wzrost gospodarczy - powiedziała Merkel. Dodała, że zapewniała o tym prezydenta USA Baracka Obamę w trakcie niedawnej rozmowy telefonicznej.
Według Merkel celem niemieckiego pakietu jest zwiększenie zatrudnienia, a to z kolei ma stymulować konsumpcję wewnętrzną. - Wzrosną wydatki na edukację i badania, nie będzie cięć w wydatkach na infrastrukturę. A zatem struktura naszego programu nie jest przeszkodą dla wzrostu gospodarczego, wręcz przeciwnie - powiedziała.
Według niej wkład Niemiec w ożywienie światowej koniunktury w tym roku był o wiele większy niż przeciętny udział innych państw. - Wydajemy w tym roku ok. 2,1 proc. naszego
PKB na pobudzenie koniunktury - powiedziała Merkel.
Pani kanclerz nie chce zmian w zaproponowanym na początku czerwca pakiecie oszczędności budżetowych, dzięki któremu rząd w Berlinie zamierza wygospodarować 80 mld euro do 2014 roku. Na ten rok budżet Niemiec zakłada nowe zadłużenie na poziomie 80 mld euro, jednak dzięki lepszej, niż prognozowano, koniunkturze gospodarczej i wyższym wpływom z podatków od przedsiębiorstw potrzeby kredytowe państwa będą o blisko 20 mld mniejsze.
Schäuble też zaprzecza Także Wolfgang Schäuble, minister finansów Niemiec, w swoim czwartkowym artykule dla "Financial Times" zaprzeczył, jakoby
Niemcy "uderzali po hamulcach", redukując
deficyt budżetowy. - Na pytanie, co spowodowało ostatnie perturbacje w strefie euro, jest jedna prosta odpowiedź: nadmierne deficyty budżetowe wielu państw - stwierdził Schäuble.
W środę finansista George Soros oświadczył, że niemiecka polityka oszczędności zagraża Europie.
Zwolennikiem dalszego stymulowania gospodarki jest także prezydent Barack Obama, który żadnych cięć wydatków nie zarządził.
- Deficytowe wydatki nie mogą być stałym elementem polityki finansowej, a strategia odejścia od fiskalnego bodźca rządu musi być starannie przemyślana - czytamy w artykule Schäuble. Przypomina on, że działania rządu w Berlinie stabilizujące gospodarkę i łagodzące skutki kryzysu w latach 2008-09 spowodowały nierównowagę w budżecie. Zatem obecne podejście Niemiec do deficytu jest "kontrolowane i umiarkowane" - argumentuje minister finansów.