- Sama świadomość, że filmy mogą być zamieszczane w serwisie bezprawnie przez użytkowników, nie wystarczy, by odpowiedzialnością obarczyć
Google'a oraz YouTube'a - uznał sędzia Louis Stanton. I odrzucił wniosek Viacomu, który domagał się miliarda dolarów odszkodowania.
Google w listopadzie 2006 r. kupił YouTube'a za 1,65 mld dol. Rok później Viacom oskarżył właścicieli serwisu o masowe i celowe łamanie praw autorskich. Wyliczając, że znalazł aż 150 tys. przypadków naruszeń - chodziło m.in. o odcinki serialu "South Park" czy koncerty MTV Unplugged.
Google chował się za tarczą ustawy DMCA (Digital Millennium Copyright Act), która - upraszczając - zwalnia właścicieli serwisów z odpowiedzialności za materiały zamieszczane przez użytkowników. I taką argumentację przyjął też sędzia. Dodając, że Google wdrożył system, który pozwala "sprawnie usuwać" wątpliwe treści z YouTube'a - jako przykład podał właśnie... Viacom. W jeden z piątków koncern złożył wniosek o usunięcie 100 tys. plików. "Praktycznie wszystkie z nich" usunięto do poniedziałku - napisał sędzia w uzasadnieniu wyroku.
Viacom zapowiada apelację. Według koncernu zapis w ustawie nie dotyczy YouTube'a, bo serwis zarabia na reklamach, a na nielegalnej dystrybucji filmów i programów telewizyjnych zbudował ogromną bazę użytkowników.