Biznes Ludzie Pieniądze

Powódź niestraszna gospodarce. Bezrobocie w dół

Leszek Baj
24.06.2010 , aktualizacja: 24.06.2010 21:28
A A A Drukuj
Wbrew przewidywaniom powodziowy maj nie był dla gospodarki taki zły. Najpierw pozytywnie zaskoczyła produkcja przemysłowa, później także sprzedaż detaliczna. Mimo to zdaniem ekonomistów w II kw. polski PKB może rosnąć niewiele szybciej niż w pierwszym
Organizatorzy Euro w Warszawie mają nadzieję, że za dwa lata powódź nie zagrozi rozgrywkom na Stadionie Narodowym (na zdjęciu)
Jan Zamoyski
Organizatorzy Euro w Warszawie mają nadzieję, że za dwa lata powódź nie zagrozi rozgrywkom na Stadionie Narodowym (na zdjęciu)
Sprzedaż detaliczna w 2009-2010 r. Źródło: GUS
Sprzedaż detaliczna w 2009-2010 r. Źródło: GUS
Bezrobocie w 2009-2010 r. Źródło: GUS
Bezrobocie w 2009-2010 r. Źródło: GUS
Główny Urząd Statystyczny podał wczoraj, że w maju sprzedaż detaliczna była wyższa o 4,3 proc. w stosunku do maja 2009 r. Wynik może nie jest imponujący, ale ekonomistów ucieszył, bo w kwietniu sprzedaż spadła o 1,6 proc. Wtedy na nasze zakupy wpłynęła m.in. żałoba narodowa. Analitycy obawiali się, że miesiąc później na wynikach sprzedaży zaważy powódź. Ale w statystykach GUS jej wpływu nie widać.

- Wbrew obawom powódź nie miała dużego wpływu na zakupy Polaków. Znacznie większy miała kwietniowa żałoba narodowa - mówi Piotr Kalisz, główny ekonomista Citi Handlowego. Z danych GUS wynika, że w maju mocno rosła sprzedaż mebli oraz sprzętu RTV i AGD (o 24,1 proc.). Silny - sięgający 17,9 proc. - wzrost sklepy zanotowały też w sprzedaży farmaceutyków oraz kosmetyków. O 18,8 proc. wzrosła wartość sprzedaży paliw, choć było to w dużej mierze spowodowane wzrostem ich cen.



Lepszy od oczekiwań wynik sprzedaży nie oznacza jednak, że konsumpcja (której częścią jest sprzedaż detaliczna) znowu będzie bardzo silnym motorem napędowym polskiej gospodarki. - W II kw. konsumpcja może być nawet nieco niższa niż w pierwszym - szacuje Monika Kurtek, ekonomistka Banku BPH. Ekonomiści szacują, że w całym II kw. wzrost PKB może być zbliżony do tego z początku roku - wtedy wzrósł o 3 proc. Choć na konferencji prasowej wiceprezes GUS Halina Dmochowska powiedziała, że osiągnięcie 3 proc. "może być trudne".

Hamulcem dla zwiększania wydatków Polaków jest ciągle niezbyt dobra sytuacja na rynku pracy. Co prawda stopa bezrobocia spadła z 12,3 proc. w kwietniu do 11,9 proc. w maju. Ale mieliśmy 224,5 tys. bezrobotnych więcej niż rok temu. - Nie ma podstaw, by sądzić, że wzrost sprzedaży detalicznej będzie mocno przyspieszał - uważa Jakub Borowski, główny ekonomista Invest-Banku. - Przedsiębiorstwa wciąż mają niewykorzystane moce produkcyjne, nie muszą na razie szukać nowych pracowników - dodaje.

Co więc będzie napędzało naszą gospodarkę? Duże nadzieje rozbudziła szybko poprawiająca się sytuacja polskiego przemysłu. W maju niespodziewanie produkcja przemysłowa wzrosła aż o 14 proc. - Szczególnie mocno w działach produkujących na eksport - zauważa Monika Kurtek. Zdaniem ekonomistów to m.in. skutek ożywienia gospodarczego u naszych największych partnerów handlowych.

Ale i tu może pojawić się przeszkoda. - Możemy nie mieć znaczącego przyspieszenia gospodarczego w Polsce ze względu na kryzys finansów publicznych w Europie Zachodniej i wprowadzane tam programy zmniejszania wydatków budżetowych - zauważa Jakub Borowski. W ostatnich tygodniach kraje UE zaczęły masowo ogłaszać programy oszczędnościowe. W sumie mogą one sięgnąć w najbliższych latach setek miliardów euro. Mniejsze wydatki w Europie mogą oznaczać mniejszy popyt na polskie towary. Według wyliczeń Invest-Banku polski eksport może przez to rosnąć w 2011 r. nawet o ponad 6 pkt proc. wolniej!

Ekonomiści spodziewają się więc, że w tym roku polska gospodarka urośnie o nieco ponad 3 proc. W przyszłym roku wzrost będzie jednak niewiele wyższy (np. Invest-Bank szacuje wzrost na poziomie 3,5 proc., Citi Handlowy - 3,6 proc. PKB).

Jak w sytuacji ciągle niepewnego wzrostu gospodarczego zachowają się członkowie Rady Polityki Pieniężnej, którzy decydują o wysokości stóp procentowych w Polsce? Od roku główna stopa jest na rekordowo niskim poziomie 3,5 proc. Ekonomiści na razie oceniają, że najbliższej podwyżki stóp procentowych - o 0,25 pkt proc. - możemy się spodziewać dopiero jesienią. Chociaż niedawno niektórzy członkowie RPP mówili o podwyżce o 0,5 pkt proc. - Moim zdaniem członkowie RPP nie mogą działać zbyt agresywnie w sytuacji, gdy mamy tak niepewne perspektywy wzrostu - ocenia Borowski. Z tzw. minutes, czyli zapisu rozmów podczas majowego posiedzenia RPP, wynika, że członkowie Rady stóp nie ruszali właśnie ze względu na wpływ sytuacji na świecie na wzrost gospodarczy w Polsce oraz na kurs złotego.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos