Biznes Ludzie Pieniądze

Mieszkania na własność czy na wynajem? Do czego dopłaci państwo

Marek Wielgo
25.06.2010 , aktualizacja: 25.06.2010 11:41
A A A Drukuj
Zamiast dopłat do kredytów mieszkaniowych i zwrotu części VAT za materiały budowlane dopłaty do mieszkań na wynajem - tak najprawdopodobniej będzie wyglądało wsparcie budownictwa mieszkaniowego przez państwo w ciągu najbliższych dziesięciu lat

Fot. Wojciech Surdziel/AG
Do końca czerwca rząd ma przedstawić Sejmowi nową strategię. Od dawna domagają się jej eksperci branżowi. Przewodniczący Kongresu Budownictwa Polskiego Roman Nowicki przypomina, że jedynym programem, który został wdrożony (w połowie lat 90.), był "Nowy ład mieszkaniowy" ministra budownictwa Andrzeja Bratkowskiego.

Wprawdzie w 1997 r. powstał kolejny program (gdy ministrem był Sławomir Najnigier), ale nie doczekał się on realizacji.

Nowicki zauważa, że PiS, który zapowiadał budowę 3 mln mieszkań, praktycznie nic nie zrobił w tej sprawie. Czy podobnie zachowa się rząd PO-PSL? Nowicki obawia się, że tak. Według niego świadczy o tym fakt, że Platforma i ludowcy nie zgodzili się, by program wsparcia mieszkalnictwa do roku 2020 miał formę ustawy. W praktyce może to oznaczać, że jakiś program powstanie, ale w budżecie nie będzie nań wystarczająco dużo pieniędzy. W efekcie program pozostanie tylko na papierze.

Dość dopłat do własności

Na razie gotowe są jego założenia. Ministerstwo Infrastruktury zwraca uwagę, że co najwyżej jedna trzecia rodzin może sobie pozwolić na zakup mieszkania lub budowę domu. „Aby ubiegać się o komercyjny kredyt mieszkaniowy (nawet przy założeniu jego preferencyjności w ramach programu » Rodzina na swoim «), należy legitymować się zdolnością kredytową, a więc odpowiednio wysokimi dochodami. Jak pokazują różne badania i analiza ofert banków, w celu uzyskania kredytu na przeciętne mieszkanie o wartości ok. 250 tys. zł, dwuosobowe pracujące małżeństwo powinno osiągać miesięcznie dochody w wysokości ok. 5 tys. netto. Przeciętnie plasuje to potencjalnych kredytobiorców w trzech najwyższych decylach rozkładu dochodów. Na rynku pozostaje więc grupa osób (ok. 60 proc.), dla których obecnie ani rynek mieszkań własnościowych, ani władze publiczne nie przedstawiają żadnej oferty mieszkaniowej” - czytamy w uzasadnieniu do założeń ustawy „o społecznym zasobie mieszkań czynszowych...”

Dodajmy, że kolejne ok. 10 proc. rodzin może liczyć na mieszkanie od gminy. Ministerstwo wyjaśnia, że są to "osoby najuboższe, często rodziny, w których przynajmniej jedna osoba nie posiada stałej pracy, ewentualnie pobiera świadczenia socjalne".

Resort zaproponował więc rewolucję w finansowaniu mieszkaniówki przez państwo. Do tej pory z różnych form wsparcia korzystały głównie osoby stosunkowo zamożne. Natomiast praktycznie na żadną pomoc nie mogły liczyć rodziny, które nie mogą sobie pozwolić na zakup mieszkania. Np. na dopłaty do kredytów mieszkaniowych w ramach programu "Rodzina na swoim" budżet wyda w tym roku 270 mln zł, tzw. zwrot VAT uszczupli go o blisko 1 mld zł. Tymczasem na wsparcie budownictwa czynszowego w tegorocznym budżecie rząd zarezerwował zaledwie 20 mln zł.

Teraz te pieniądze miałyby być wydawane inaczej. Dlatego najprawdopodobniej wykasowane zostaną oba programy wspierające zakup bądź budowę domów i mieszkań własnościowych.

I tak po kredyt mieszkaniowy, w którego spłacie pomaga państwo, będzie można sięgnąć tylko do końca 2012 r. Dużo wcześniej, bo od 1 lipca 2011 r. wyłączony z programu ma być mieszkaniowy rynek wtórny. Oznacza to, że przez następne półtora roku państwo wspomagałoby dopłatą do kredytu (mniej więcej połowy odsetek przez osiem lat) zakup wyłącznie nowych mieszkań bądź budowę domów.

O rok dłużej, czyli do końca 2013 r., będzie można występować o zwrot części wydatków na materiały budowlane użyte do budowy lub remontu mieszkania bądź domu. Przypomnijmy, że fiskus zwraca różnicę między stawką 22 i 7 proc. VAT, ale tylko za te materiały, które po 1 maja 2004 r. zostały obłożone wyższą stawką tego podatku.

Potrzebne są czynszówki

Zaoszczędzone pieniądze mają być przeznaczone na wsparcie budownictwa czynszowego. Już od przyszłego roku na budowę mieszkań socjalnych i noclegowni dla bezdomnych rząd miałby przeznaczać 295-380 mln zł rocznie. Jest już ustawa w tej sprawie, która zakłada nawet 50-proc. dopłaty budżetowe do tego typu inwestycji. Klucze do nowych mieszkań mogą dostać także ci lokatorzy, którzy zwolnią swoje dotychczasowe lokum - małe, kiepsko wyposażone. W nich zaś gminy mogą ulokować bezdomnych lub lokatorów z wyrokiem eksmisji.

Rząd tworzy też program budowy czynszówek, który miałby zacząć działać od 2013 r. Budżet wesprze przede wszystkim gminy, Towarzystwa Budownictwa Społecznego oraz fundacje budownictwa społecznego (to nowość). Ale możliwe, że z pomocy będą mogły skorzystać też spółdzielnie i deweloperzy.

Założenia do projektu ustawy w tej sprawie zakładają dwie formy wsparcia: (zwrot maksymalnie 30-40 proc. kosztów inwestycji - pieniądze będą wypłacane po jej zakończeniu z Funduszu Dopłat przy Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK), (preferencyjny 25-, 30-letni kredyt (początkowo z BGK, a później także z banków komercyjnych) - budżet za pośrednictwem Funduszu Dopłat miałby dopłacać do odsetek, czyli pokrywać różnicę między oprocentowaniem referencyjnym, np. 3,5 proc., i rynkowym.

Jeśli okaże się, że pieniędzy na dopłatę nie wystarczy dla wszystkich, dostaną ją najlepsze projekty. Narzucone będą wymagania dotyczące standardu i powierzchni mieszkań, a przede wszystkim kosztów budowy. Ponadto ustawa zobowiąże radę gminy do uchwalania regulaminu wynajmowania mieszkań społecznych oraz jego corocznych zmian. Regulamin ma określać w szczególności: (maksymalną wysokość dochodu netto gospodarstwa domowego uprawniającą do ubiegania się o najem mieszkań społecznych; (kryteria wyboru osób, którym przysługuje pierwszeństwo zawarcia umowy najmu mieszkania społecznego.

Gminy będą musiały weryfikować dochody lokatorów w trakcie trwania najmu, a gdyby wzrosły - odpowiednio podwyższyć czynsz. Tego typu mieszkań nie będzie można wykupić, mimo iż czynsz ma pokrywać koszty eksploatacji i remontów oraz spłatę kredytu zaciągniętego na budowę czynszówki.

W ramach nowego programu lokatorzy będą mogli "dojść do własności" tylko wówczas, gdyby partycypowali w kosztach budowy mieszkania (maksymalnie 50 proc.). Będą mogli jednak wziąć na ten cel preferencyjny kredyt (budżet dopłacałby połowę odsetek maksymalnie przez 10 lat).

Grupę takich lokatorów zwaną społeczną grupą mieszkaniową (SGM) tworzyłby inwestor (spółdzielnia, TBS, firma deweloperska) spośród chętnych. W czynszu spłacą pozostałe koszty budowy i wtedy staną się właścicielami (jednak nie wcześniej niż po pięciu latach od podpisania umowy najmu). Lokatorów nie będą chroniły przepisy zakazujące eksmisji na bruk. Jednak nie stracą oni swoich pieniędzy, bo wpłaty powiększą udział w inwestycji (tzw. wkład partycypacyjny), który będzie waloryzowany. Udział będzie też można sprzedać innej osobie.

Ustawa określi m.in. normy powierzchniowe mieszkań oraz poziom marży (zysku) inwestora.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    19 głosów