- Grecki rząd musi podjąć radykalne kroki i zacząć sprzedawać swoje aktywa, na przykład wyspy - twierdził w marcu na łamach niemieckiego "Bildu" Frank Schäffler z partii FDP.
Wtedy mało kto brał jego słowa na serio. Od piątku inwestorzy mogą ostrzyć sobie zęby na piękne greckie wyspy. Jak dowiedział się brytyjski
dziennik "Guardian", grecki rząd negocjuje sprzedaż lub wieloletnie wydzierżawienie kilku malowniczo położonych działek na popularnych, także wśród polskich turystów, wysp
Rodos i Mykonos. W całości mogą zostać sprzedane mniejsze wyspy, np. mająca 5 km kw. Nafsike za 15 mln euro. Oferty można przeglądać na stronie
Private Island. Wśród potencjalnych inwestorów wymienia się miliarderów z Rosji i Chin.
- To przykre, że do tego doszło, ale przynajmniej grecki rząd pokazuje, że jest gotów zrobić wszystko, żeby wywiązać się ze swoich zobowiązań - powiedział Gary Jenkins,
analityk finansowy z Londynu.
W maju
Grecja stanęła na krawędzi bankructwa i groziło jej, że nie będzie w stanie odkupić swoich obligacji. Unia Europejska zdecydowała się pożyczyć Grecji na preferencyjnych warunkach 110 mld euro. Żeby spłacić zadłużenie,
Ateny wprowadziły rygorystyczne plany oszczędności, co wywołało falę strajków generalnych.