Informację, że Stanisław Kluza, szef KNF, wybiera się do Irlandii, by rozmawiać z tamtejszym
bankiem centralnym i nadzorem o transakcji sprzedaży akcji BZ WBK przez irlandzką grupę AIB, podała wczoraj agencja Reuters, powołując się na źródła rządowe.
To kolejny sygnał świadczący o tym, że polski rząd jest zdeterminowany, by BZ WBK wpadł w polskie ręce. Kilka dni temu minister skarbu Aleksander Grad zapewnił, że rząd udzieli wsparcia PKO BP, by ten samodzielnie kupił BZ WBK. W najbliższy poniedziałek PKO BP ma złożyć wstępną ofertę.
Po co Kluza miałby jechać na Zieloną Wyspę? Źródła spekulują, że mógłby np. ostrzec irlandzki nadzór, że zakupem BZ WBK zainteresowane są instytucje, które w przeszłości otrzymywały pomoc publiczną i mogą być narażone na potencjalne ryzyko (wśród zainteresowanych przejęciem BZ WBK wymienia się m.in. francuskie Société Générale,
BNP Paribas, hiszpański Santander i brytyjski HSBC).
Eksperci z polskiej strony dodają, że Kluza mógłby zareklamować stronie irlandzkiej atuty polskiej oferty. Jednym z nich jest właśnie przychylność polskiego nadzoru dla fuzji PKO BP z BZ WBK.
KNF nie mówi o misji jej szefa. - Kontakty z nadzorami macierzystymi akcjonariuszy polskich banków są standardową praktyką nadzorczą - usłyszeliśmy wczoraj w biurze prasowym urzędu.
W rękach AIB znajduje się 70 proc. akcji BZ WBK, które rynek wycenia na blisko 10 mld zł.