Jacek Czerniachowicz, przedsiębiorca ze Stąporkowa, chciał za 3 mln zł rozbudować ośrodek wypoczynkowy o centrum konferencyjne z hotelem. Wnioskował o 1,5 mln zł dotacji w ramach RPO Działanie 1.1 "Bezpośrednie wsparcie sektora mikro, małych i średnich przedsiębiorstw". Program okazał się bardzo popularny. W sumie wnioski złożyło aż 400 firm, w tym żona posła PSL Andrzeja Pałysa, co opisaliśmy w "Gazecie". Po naszych artykułach poseł z wywalczonej dotacji zrezygnował.
Odpadło 300 wniosków, Czerniachowiczowi zabrakło zaledwie 2 pkt. Najpierw odwołał się do zarządu województwa, a gdy dostał odpowiedź odmowną - do wojewódzkiego sądu administracyjnego. - Moim zdaniem to, co robią urzędnicy, jest uchybieniem, to jest nieczytelne, subiektywne ocenianie. W odpowiedzi na protest powtórzyli ogólne sformułowania, nie odpowiadali na pytania - mówi Czerniachowicz.
I sąd przyznał mu rację. Zarzucił urzędnikom marszałka nieprecyzyjne sformułowania w ocenie i odpowiedzi na protest. "Na instytucji dokonującej oceny projektu (...) spoczywa ciężar należytego uzasadnienia zajętego stanowiska w przedmiocie przyznania takiej a nie innej liczby punktów, a także obowiązek rozważenia wszelkich okoliczności niezbędnych do podjęcia prawidłowego rozstrzygnięcia" - czytamy w uzasadnieniu wyroku WSA, który podtrzymał NSA.
Sąd skrytykował też dowolność oceny kryterium poprawy konkurencyjności w projekcie Czerniachowicza. "Instytucja zarządzająca (...) orzekła w sposób zupełnie dowolny, przekraczając tym samym granice uznania administracyjnego". Urzędnicy zdaniem sądu byli też za mało wnikliwi, rozpatrując skargę przedsiębiorcy. "Instytucja zarządzająca, rozpatrując protest, nie dostrzegła okoliczności, które powinny być rozważone przy ustosunkowywaniu się do kryterium poprawy konkurencyjności na rynku".
NSA nakazał urzędowi marszałka woj. świętokrzyskiego ponowne rozpatrzenie wniosku.
Czerniachowicz jest jednym z 85 protestujących przedsiębiorców z tego programu. Ośmiu poszło do sądu, sześć spraw po skardze kasacyjnej urzędu trafiło do NSA, w trzech przypadkach NSA nakazał ponowne rozpatrzenie wniosków. Czerniachowicz zaszedł najdalej z protestujących. - Lada dzień zakończymy ponowną ocenę tego wniosku i powiadomimy przedsiębiorcę - informuje Włodzimierz Wowczko, kierownik oddziału wdrażania projektów w Świętokrzyskim Urzędzie Marszałkowskim.
Czerniachowicz ostrożnie ocenia swoje szanse: - Ja to trochę traktuję jak rywalizację sportową. Od początku słyszałem, że te oceny są nieobiektywne, ale spróbowałem. Szanse mam śladowe, ale będę walczył do końca.
Odwołania do sądu to nowość w programach unijnych. Do niedawna wnioskodawcy mieli prawo występować z protestem wyłącznie do Ministerstwa Rozwoju Regionalnego.