W jednej z jej części dotyczącej spraw gospodarczych i polityki społecznej kandydaci byli pytani m.in., co chcą zrobić dla wyrównania szans Polski A i B i co zamierzają zrobić, by kraj się równomiernie rozwijał.
Kaczyński, który pierwszy odpowiadał na pytanie, podkreślił, że w Polsce są dwie koncepcje dotyczące rozwoju: "koncepcja lokomotyw" polegająca na koncentrowaniu środków, w obszarach które już są zamożne oraz koncepcja zrównoważonego rozwoju, której - jak mówił - jest zwolennikiem i realizował ją jako premier. - Uważam, że dobry rozwój Polski to rozwój zrównoważony. On jest w interesie wszystkich - zaznaczył. - Jako prezydent będę czynił wszystko, żeby
Polska się rozwiała w sposób zrównoważony - zadeklarował.
- Polska jest jedna; nie ma Polski A, ani B, ani C, ani D.(...) Polska jest jedna i o całą Polskę trzeba dbać i rząd to robi - zaznaczył Komorowski. Kandydat PO przypomniał, że województwa wschodnie straciły w efekcie decyzji rządu PiS z tytułu naliczania środków na ratownictwo medyczne. Dodał, że nauczyciele dostają w ostatnim czasie podwyżki. Podkreślił, że obecny rząd realizuje program budowy dróg lokalnych i budowy boisk "Orlików".
- Nie ma co Polaków straszyć tym, że ktoś chce komuś coś zabrać albo, że chce stworzyć sytuację, że inne regiony będą się szybciej rozwijały. Ma się rozwijać cała Polska, cała Polaka ma dogonić Europę - powiedział Komorowski.
Jarosław Kaczyński powrócił do tego tematu także podczas czasu na odpowiedź na kolejne już, inne pytanie. Zaznaczył, że Komorowski chyba nie odetnie się od planu ministra Michała Boniego i nie zakwestionuje, że wiele inwestycji także w woj. podkarpackim planowanych w ramach tzw. planu Grażyny Gęsickiej zostało wykreślonych. - Proszę naprawdę nie wmawiać naszemu społeczeństwu, że jest inaczej niż jest. Reprezentujecie zupełnie inną koncepcję niż my i to jest oczywiste - powiedział prezes PiS.
Komorowski odpowiedział Kaczyńskiemu, że plany rządu PiS były bez pokrycia. - Na nie nie było pieniędzy i pan o tym najlepiej wie - ripostował. Podkreślił, że można planować wszystko, ale "trzeba na to forsę znaleźć". - Fakty są po naszej stronie. Jest pół miliarda na
Uniwersytet Rzeszowski. Jest. Jest poprawa liczenia algorytmu na służbę zdrowia. Jest. (...) Nie ma co się powoływać na teorię, na takie, siakie koncepcje. Fakty są nieubłagane i tyle - mówił kandydat PO.
Kandydaci na prezydenta o systemie emerytalnym... Bronisław Komorowski uważa, że w Polsce nie ma potrzeby podnoszenia wieku emerytalnego. W ocenie Jarosława Kaczyńskiego
prywatyzacja polskiego majątku poprzez fundusze emerytalne może oznaczać w przyszłości niebezpieczeństwo dla polskich emerytur.
Kandydaci na prezydenta byli pytani podczas niedzielnej debaty o to, czy wiek emerytalny w Polsce należy podwyższyć. Odpowiadając na to pytanie Bronisław Komorowski stwierdził, że nie ma potrzeby podnoszenia wieku emerytalnego. - Można stworzyć możliwość wyboru - na przykład łącznie z wyższą emeryturą. Nic na siłę - dodał Komorowski.
Ocenił, że Polska nie ma problemu podwyższania wieku emerytalnego. Według niego dotyczy on krajów, które przeżywają głęboki
kryzys gospodarczy. - My zdołaliśmy uratować polski wzrost gospodarczy. Byliśmy w zeszłym roku jedynym krajem w Europie, który miał dodatni wzrost gospodarczy. W tym roku mamy ponad 3-procentowy. Udało się uchronić Polskę przed kryzysem - mówił Komorowski. - Jak Polska by wyglądała, gdybyśmy zrealizowali oczekiwania opozycji PiS-owskiej, żeby wydać więcej pieniędzy. Byśmy byli dzisiaj Grecją. Ale jesteśmy na szczęście Polską, krajem, który cały czas się rozwija i to coraz szybciej - dodał.
Zdaniem Komorowskiego, nie ma sensu straszyć Polaków wizją koniecznych oszczędności. - Udało nam się poprzez uniknięcie niedobrych propozycji opozycji uratować polski wzrost gospodarczy. I teraz trzeba go umocnić - powiedział.
Zdaniem Jarosława Kaczyńskiego dzięki obniżkom podatków, które wprowadził rząd PiS, Polska mogła uniknąć kryzysu. - Gdyby
Platforma Obywatelska potrafiła w 2008 roku wydawać środki z funduszy europejskich - i nie wydała tylko 1 mld zł (...) - to nasza sytuacja byłaby jeszcze lepsza. Te wyniki byłyby jeszcze bardziej imponujące na tle europejskim - dodał.
Kandydat PiS na prezydenta ocenił, że "nie wszystkie rozwiązania związane z funduszami emerytalnymi są właściwe". - W szczególności bardzo ryzykowne są te plany, które snuje polski rząd, jeżeli chodzi o prywatyzację. Również części polskiego majątku, na razie jeszcze państwowego, poprzez te fundusze (emerytalne - PAP). To naprawdę może w przyszłości stworzyć różnego rodzaju bardzo poważne niebezpieczeństwa dla polskich emerytur - podkreślił. Zaznaczył, że "Polki mają prawo pracy do 65 roku życia, a nie obowiązek ".
...i emeryturach służb mundurowych Przywileje emerytalne dla służb mundurowych wynagradzają niewysokie płace - przekonywał Jarosław Kaczyński (PiS) pytany o zmiany w systemie emerytalnym służb mundurowych. Zdaniem Bronisława Komorowskiego (PO) ewentualne zmiany powinny dotyczyć tylko nowo wstępujących.
Obydwaj kandydaci byli pytani podczas telewizyjnej debaty prezydenckiej o to czy należy zlikwidować dotychczasowe przywileje emerytalne w m.in. w wojsku i policji.
Kaczyński podkreślił, że nie należy likwidować tych przywilejów, bo - jak argumentował - są "substytutem niewysokich płac". - To są bardzo często prace wymagające szczególnej dyspozycyjności. Będziemy tego bronić - podkreślił. Zwrócił też uwagę, że zaniechano "w wielkiej mierze" programu modernizacji policji oraz że nie są wykonywane "zobowiązania ustawowe dotyczące wojska". Dodał, że jako prezydent będzie "twardo naciskał", żeby ustawa o uzbrojeniu armii i plan modernizacji policji były wykonywane.
Komorowski powiedział, że "wszyscy wiedzą w wojsku", że jest jednym z twórców obecnego systemu emerytalnego dla służb mundurowych. - Ten system może być zmieniany ze względu na profesjonalizację służb zbrojnych, ale tylko i wyłącznie na tych zasadach, że nowo wstępujący do służby akceptują nowe reguły. Ci wszyscy co są w wojsku lub byli w wojsku powinni mieć prawo do dotychczasowego systemu - zaznaczył.
Kandydaci byli też pytani o to, kogo po wyborze powołaliby na doradcę ekonomicznego. Kaczyński wskazał na prof. Zytę Gilowską. "Jeżeli minister Gilowska by się zgodziła byłbym bardzo rad" - powiedział. Komorowski nie chciał podać konkretnego nazwiska. "Będę szukał doradztwa w bardzo różnych środowiskach politycznych, a nie tylko w swoim własnym" - zadeklarował.