Źródła zbliżone do transakcji potwierdziły "Gazecie" w poniedziałek, że PKO BP złożył ofertę odkupienia kontrolnego pakietu udziałów w banku BZ WBK.
Akcje BZ WBK zostały wystawione na sprzedaż przez irlandzki bank AIB. Chce się on pozbyć swoich polskich aktywów, by w ten sposób zdobyć gotówkę, którą musi zwrócić państwu irlandzkiemu.
Nikt jednak nie chciał oficjalnie powiedzieć, jakie są szczegóły oferty. Nie wiadomo też było, kto jeszcze prócz PKO BP złożył ofertę na zakup akcji BZ WBK. - Nie udzielamy żadnego komentarza. Bo każdy komentarz ma wpływ na notowania rynkowe - ucinało biuro prasowe AIB.
Także zarząd PKO BP nabrał wody w usta. "Gazecie" przekazał tylko enigmatyczne oświadczenie podpisane przez prezesa Zbigniewa Jagiełłę. "Analizując na bieżąco otoczenie biznesowe, zarząd PKO BP podejmuje decyzje ukierunkowane na wzrost spółki zarówno ilościowy, jak i jakościowy" - napisał prezes. "Celem jest zapewnienie jak najwyższych wyników finansowych oraz zagwarantowanie jak najlepszej pozycji konkurencyjnej na rynku. Wszelkie działania niosące obowiązek informacyjny są realizowane na bieżąco" - dodał Jagiełło.
Działania PKO BP mają pełne poparcie Ministerstwa Skarbu. - Wspieramy działania zarządu banku zmierzające do zajęcia pozycji bezdyskusyjnego lidera polskiej bankowości, w tym działania o charakterze akwizycyjnym - powiedziała "Gazecie" wiceminister skarbu Joanna Schmid, odpowiedzialna za sektor bankowy.
MSP podkreśla, że PKO BP może tę transakcję przeprowadzić samodzielnie.
- Bank jest w stanie samodzielnie uczestniczyć w procesie bez uszczerbku dla akcji kredytowej, ale ostatecznie to sam bank jako spółka publiczna musi zadecydować, w jakiej strukturze występować, optymalnej z punktu widzenia akcjonariuszy banku - mówi Schmid.
Ministerstwo Skarbu Państwa podtrzymuje też swoją opinię, że ewentualny zakup 70 proc. akcji BZ WBK (ich wartość szacuje się na blisko 10 mld zł) nie będzie miał negatywnego wpływu na rynkową sytuację PKO BP ani na prowadzoną przez ten bank akcję kredytową.
Wątpliwości w tej sprawie miał minister finansów Jacek Rostowski. - Musimy mieć pewność, że taka fuzja będzie korzystna dla akcjonariuszy mniejszościowych i skarbu państwa, nie doprowadzi do osłabienia samego banku - powiedział PAP w ubiegłym tygodniu.
MSP tymi wątpliwościami się jednak nie przejmuje: - Zupełnie naturalne jest (bo dzisiaj to etap składania ofert wstępnych), że powinna się odbyć dyskusja przed ostatecznymi decyzjami, również na każdym szczeblu korporacyjnym.
PKO BP to niejedyny zainteresowany BZ WBK. Od wielu tygodni pojawiają się spekulacje, że kupnem banku mogą być zainteresowane francuskie banki Société Générale i
BNP Paribas, brytyjski HSBC, hiszpański Santander. Ale również rosyjski Sbierbank.
Który z nich byłby najbardziej odpowiedni dla klientów BZ WBK - duża globalna grupa czy rodzimy PKO BP? Dzisiaj można tylko spekulować. Pewne jest, że niezależnie od tego, kto kupi bank, klienci pożegnają się z marką BZ WBK.
- Zastąpi ją któraś z marek globalnych. Ale nie będzie to już tak oczywiste, jeśli kupującym byłby np. rosyjski Sbierbank. Jest w Polsce słabo rozpoznawalny i prawdopodobnie pozostawiłby logo BZ WBK - uważa Marek Juraś, szef analityków UniCredit CAIB.
Tak samo będzie w przypadku przejęcia BZ WBK przez PKO BP. - PKO BP ma na tyle silną i rozpoznawalną markę, że trudno sobie wyobrazić, żeby z niej rezygnował - dodaje Juraś.
Jego zdaniem nie wchodzi też w grę połączenie nazw dwóch marek w jednym logo, co zrobił np. BNP Paribas, kiedy stał się właścicielem Fortis Banku. Bank działa pod marką BNP Paribas Fortis, ale słowo "Fortis" też wkrótce zniknie.