Załoga PGNiG dołącza do setek tysięcy pracowników akcjonariuszy dawnych państwowych gigantów, dla których
prywatyzacja okazała się interesem życia. Bo spadła na nich manna darmowych akcji.
W zeszłym miesiącu szampany otwierali pracownicy PZU, którzy cierpliwie czekali i nie sprzedali objętych przed dekadą akcji ubezpieczyciela. Rekordziści mogli zarobić po ok. 370 tys. zł na głowę na debiutanckiej sesji, a doliczając zainkasowane wcześniej przez lata sowite dywidendy, zyskali w sumie po ponad pół miliona złotych!
Wcześniej krocie na darmowych akcjach zarobili zatrudnieni np. w PKO BP, PKN Orlen czy TP SA. Już jutro cieszyć się będzie 26,5 tys. pracowników debiutującego na
GPW energetycznego koncernu Tauron. Mają oni papiery warte blisko miliard złotych.
A od czwartku do obrotu trafi prawie 750 mln akcji pracowniczych PGNiG wartych teraz ok. 2,5 mld zł. Prawo do tych bezpłatnych akcji dostało 61,5 tys. pracowników gazowego koncernu w czasie komercjalizacji firmy w 1996 r. Nie wiadomo, ilu gazowników skorzystało z tej okazji. PGNiG informuje, że do połowy zeszłego roku 50,2 tys. uprawnionych (lub ich spadkobierców) objęło 80 proc. puli akcji pracowniczych. Biuro prasowe PGNiG nie odpowiedziało na prośbę "Gazety" o aktualniejsze dane.
Prawie połowę akcji zarezerwowano dla gazowników o najdłuższym stażu. Za darmo mieli dostać po 19,5 tys. akcji wartych teraz ponad 66 tys. zł - dość na dobry
samochód albo wkład na mieszkanie.
Nie wszyscy gazownicy palą się do szybkiego pozbycia się akcji. - Nie sprzedam akcji teraz, bo mam nadzieję, że kurs wzrośnie. Jesienią 2007 r. był prawie dwa razy wyższy niż teraz. Ale ci, którzy są pod kreską, zapewne sprzedadzą - powiedział "Gazecie" pragnący zachować anonimowość wieloletni pracownik PGNiG.
- Pracownicy raczej poczekają ze sprzedażą. Ale nie wiadomo, jak zachowają się emeryci, którzy stanowili ponad połowę uprawnionych i nieraz przekazali już swoje akcje dzieciom - wskazuje Dariusz Matuszewski, przewodniczący Federacji Związków Zawodowych PGNiG. - Nawet ci, którzy chcą sprzedać akcje, mogą to zrobić pod koniec lipca, aby dostać dywidendę - uważał Bolesław Potyrała, szef "Solidarności" grupy PGNiG. Tym, którzy 27 lipca będą mieli akcje PGNiG, koncern wypłaci po 8 groszy dywidendy na akcję. Dla posiadaczy największych pakietów akcji pracowniczych oznacza to na czysto zysk ponad 1260 zł.
Wśród analityków nie ma zgody, jak sprzedaż akcji pracowniczych wpłynie na kurs akcji PGNiG. Jedni rekomendują "sprzedaj", inni "kupuj" dla gazowych papierów.
W połowie czerwca analityk Domu Inwestycyjnego
BRE Banku Kamil Kliszcz napisał, że słabsze od całego rynku notowania PGNiG w ostatnich miesiącach miały związek właśnie z obawami o podaż akcji pracowniczych.
- W naszej opinii ryzyko z tym związane może być mocno przeszacowywane - ocenił analityk DI BRE Banku. Jego zdaniem wzrost liczby akcji w wolnym obrocie przełoży się na większą wagę PGNiG w indeksie WIG20, co może nawet podbić kurs. BRE Bank zalecił kupno akcji, wyceniając je na 4,32 zł, aż 25 proc. więcej niż wynosił bieżący kurs.
Zaledwie tydzień przed publikacją tego raportu do zupełnie odmiennych wniosków doszedł Marcin Palenik z Millennium Dom Maklerski. Wycenił akcję PGNiG na zaledwie 3,05 zł (przy ówczesnym kursie 3,43 zł) zalecił: "sprzedaj". Jednym z argumentów było "ryzyko olbrzymiej podaży akcji ze strony pracowników". - Sądzimy, że negatywny wpływ na cenę może być duży - uważa analityk.
Darmowe akcje gazownicy zawdzięczają Platformie Obywatelskiej. Przed wyborami parlamentarnymi w 2007 r. liderzy PO Bronisław Komorowski i Aleksander Grad zawarli pakt ze związkowcami PGNiG, zobowiązując się, że rząd PO do połowy 2008 r. sprzeda jedną akcję koncernu - zaczynając jego
prywatyzację i wydawanie akcji pracowniczych.
PGNiG na giełdę skierował już rząd Marka Belki przed wyborami parlamentarnymi w 2005 r. Ale rząd PiS odkładał wydanie akcji pracowniczych, obawiając się, że zmniejszy to wpływ państwa na PGNiG i bezpieczeństwo energetyczne kraju. Po wydaniu akcji pracownikom udział państwa w akcjonariacie koncernu zmalał z prawie 85 proc. do 72 proc. i rząd stracił pełną kontrolę nad PGNiG. Teraz grupa akcjonariuszy, która zbierze ponad 25 proc. głosów na walnym zgromadzeniu, na zasadzie "negatywnej kontroli" będzie mogła zablokować strategiczne decyzje rządu wobec PGNiG.