Zakład miałby powstać w mieście Henan, w środkowo-zachodniej części kraju. Firma ma zamiar zatrudnić tam około 300 tys. pracowników. Poinformowano o tym na oficjalnej stronie lokalnych władz, nie potwierdza jej jednak na razie sam Foxconn.
Spółka stała się sławna w maju, gdy okazało się, że samobójstwa popełniło dziesięć osób. Powodem były ciężkie warunki - jak przekonywali pracownicy fabryki, cytowani przez "South China Morning Post",
praca w zakładzie trwa po 12 godzin na dobę, przez sześć dni w tygodniu i w tym czasie nie wolno nawet ze sobą rozmawiać. Zarobki - wraz z nadgodzinami - wynoszą ok. 2 tys. juanów (1 tys. zł). To mniej więcej tyle, ile w
USA kosztuje
iPhone.
Foxconn zatrudnił 2 tys. psychiatrów i 2 tys. psychologów, którzy mają pomóc załodze radzić sobie z problemami, a wcześniej zatrudniła nawet mnichów, by wykonali rytuały wypędzania "złych duchów". Jak donosiły chińskie media, do działań fabryki doszło też przekonywanie pracowników, by podpisywali oświadczenia, w których złożą obietnicę, że się nie zabiją, a ponadto zgadzają się - dla ochrony siebie i innych - na objęcie odpowiednią opieką, jeśli znajdą się w stanie "zaburzenia stanu psychicznego lub fizycznego".