Jak powiedział Szapary,
Węgry na razie nie zamierzają pożyczać pieniędzy od
MFW, chcą jedynie podpisać wstępną umowę, aby w razie konieczności móc sięgnąć po międzynarodowy kredyt. Jak wyjaśnił, ma to zwiększyć zaufanie rynków i inwestorów do Węgier. - Skorzystalibyśmy z tych pieniędzy tylko wtedy, gdyby coś złego stało się na międzynarodowych rynkach finansowych - dodał.
Rozmowy z Międzynarodowym Funduszem Walutowym mają się rozpocząć w lipcu, obecna umowa z funduszem funkcjonuje od 2008 roku.
W reakcji na wieści z Budapesztu forint umocnił się w stosunku do euro i franka szwajcarskiego. W środę rano euro umocniło się w stosunku do franka do poziomu 1,3625. - To dobra wiadomość dla rynku, która zmniejsza ryzyko braku finansowej stabilności na Węgrzech - komentuje Anders Svendsen, analityk z banku Nordea. O ile jednak analitycy zgadzają się, że to dobra wiadomość, przestrzegają, że negocjacje mogą być trudne. - Rządząca partia Fidesz będzie zapewne chciała uzyskać jak najlepsze warunki i możliwość zwiększenia deficytu, podczas gdy UE i MFW z całą pewnością będą naciskały na mocno konserwatywną
politykę fiskalną - komentuje Peter Attard Montalto, analityk z banku Nomura.
W 2008 roku Węgry pożyczyły 14 mld euro ze wspólnej linii kredytowej zapewnionej przez UE i MFW. Jednak w ubiegłym roku nie pożyczały już pieniędzy z tego źródła, ponieważ dzięki uzyskaniu fiskalnej stabilności Węgrzy zbierali fundusze z rynku.
Rządzący od kwietnia centroprawicowy Fidesz zobowiązał się kilka miesięcy temu do utrzymania tegorocznego deficytu sektora finansów publicznych na poziomie 3,8 proc.
PKB. Na początku czerwca premier Węgier Viktor Orban ogłosił plan oszczędnościowy, który ma pomóc w osiągnięciu tego celu.
Największym problemem Węgier jest największy w regionie Europy Środkowo-Wschodniej
dług publiczny, który wynosi ok. 80 proc. PKB.