Biznes Ludzie Pieniądze

Dell do matematyków: Zbyt dużo liczycie, to komputery się zepsuły

Tomasz Grynkiewicz
30.06.2010 , aktualizacja: 30.06.2010 20:08
A A A Drukuj
Miliony wadliwych pecetów Dell sprzedawał klientom w USA. Wyszło na jaw, że wiedział o możliwych usterkach. Ale klientom opowiadał bajki
Sprawa opisana przez dziennik "The New York Times" pokazuje, jak Dell próbował ukrywać przed klientami kłopoty z pecetami. Czasem w sposób dla postronnego obserwatora przekomiczny.

Najbardziej kuriozalny przykład dziennik podaje już na początku - gdy wydział matematyki uniwersytetu w teksaskim Austin reklamował komputery u Della, koncern zabrał sprzęt do analizy. Badał, oglądał, sprawdzał, w końcu odpowiedział uczelni, że komputery się zepsuły, bo... matematycy zbytnio je obciążyli wykonywaniem skomplikowanych obliczeń.

Co, owszem, było możliwe. Ale faktyczna przyczyna awarii komputerów Della była inna - wadliwe kondensatory od azjatyckiego dostawcy.

Kondensatory, które znajdują się na płycie głównej, to jedne z kluczowych elementów zapewniających przepływ prądu w środku komputerów. Wewnątrz kondensatora znajduje się elektrolit, który wyciekać nie powinien, bo ma właściwości żrące. Okazało się, że kondensatory kupione u azjatyckich dostawców dały się we znaki całej branży - m.in. także HP i Apple.

Jak wynika z ujawnionych niedawno wewnętrznych dokumentów spółki, u Della kondensatory stanowiły problem nie lada - od maja 2003 r. do lipca 2005 r. na rynek trafiło przynajmniej 11,8 mln komputerów Della, które miały wadliwe komponenty. Chodziło o komputery stacjonarne marki OptiPlex - serii oferowanej firmom i instytucjom publicznym. Komputery trafiły do takich gigantów jak Wal-Mart czy Wells Fargo i do mnóstwa pomniejszych spółek oraz instytucji publicznych. W tym także do uniwersytetu w Austin.

Koncern w 2005 r. ogłosił, że wymiana płyt głównych będzie go kosztowała ok. 300 mln dol. Ale dokumenty, które niedawno ujawniono przy okazji pozwu jednego z klientów Della, pokazują, że pracownicy przynajmniej w niektórych przypadkach wiedzieli o usterkach i o ich przyczynie. Klientom się jednak nie przyznawali.

Np. w e-mailu dotyczącym reklamacji komputerów w kancelarii prawnej Simpson Thacher & Bartlett pracownik działu obsługi klienta Della przestrzegał kolegów: "Musimy unikać stwierdzeń, które sugerowałyby, że płyty główne są wadliwe". Przedstawicieli handlowych Della pouczano zaś: "Podkreślajcie niepewność [co do przyczyny awarii]", "Starajcie się nie zwracać na to uwagi klientów".

Problemy dotknęły nawet... firmy prawniczej broniącej Della w sporze z firmą Advanced Internet Technologies, która oskarżyła koncern o milionowe straty. Dell miał unikać odpowiedzialności za dwa tysiące komputerów kupionych przez AIT, które okazały się wadliwe. Po reklamacji AIT przedstawiciel Della zbadał awarię i orzekł, że AIT ustawiło zbyt wiele komputerów w zbyt małym, gorącym pomieszczeniu. Jako rozwiązanie przedstawiciele Della rozważali sprzedaż spółce... droższych komputerów.

Z ujawnionych dokumentów wynika też, że audytor wynajęty przez Della do zbadania sprawy wykrył, iż koncern wadliwe płyty główne wymieniał na... wadliwe płyty główne.

Jess Blackburn, rzecznik Della, nie chciał komentować pozwu (nie doszło jeszcze do rozprawy sądowej). Prawnicy Della zaprzeczają zaś zarzutom AIT, uważają, że spółka do dokumentów podeszła wybiórczo i błędnie je interpretuje.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    22 głosy