Celem nowych przepisów jest zmniejszenie ryzyka klientów, np. z Polski czy Hiszpanii, którzy chcą coś kupić - zwykle przez internet - w firmach z Włoch czy Francji, lecz nie orientują się, co do szczegółów prawa, które będzie regulować ich umowę. Chodzi też o zmniejszenie kosztów głównie w małych i średnich przedsiębiorstwach, które chcą sprzedawać swe produkty za granicą, lecz muszą wynajmować prawników (bo nie stać ich na utrzymywanie działów prawnych), aby nie wpaść w pułapkę różnic systemów prawnych.
Komisarz UE Viviane Reding ogłosi dziś wstępne propozycje kilku różnych rozwiązań: od pełnej harmonizacji prawa zobowiązań w UE po - to chyba najbardziej realistyczny pomysł - stworzenie alternatywnego unijnego prawa zobowiązań (tzw. 28. system), które obie strony mogłyby (bez przymusu) stosować przy transakcjach. To nawiązanie do idei "niebieskiego przycisku", który mógłby być umieszczony na stronach sklepów internetowych. Klientów sklepów, którzy by go kliknęli, obowiązywałoby nie prawo kraju, w którym jest zarejestrowany sklep, ale alternatywne, unijne.
Finalizacja przepisów o prawie zobowiązań będzie jednym z ważniejszych zadań polskiego przewodnictwa w UE, które rozpocznie się w lipcu 2011 r.
Polska dyplomacja, które już teraz angażuje się w te prace wspólne z KE, przekonuje w Brukseli, że bardzo pomoże to we wzmocnieniu spójnego unijnego rynku i będzie znacznie skuteczniejszym narzędziem wyrównywania poziomu rozwoju między nowymi krajami UE (gdzie drobny biznes boi się teraz handlu transgranicznego z przyczyn prawnych) niż niektóre wzniosłe hasła z unijnej strategii Europa 2020.
Projekt nie dotyczy harmonizacji prawa autorskiego, co oznacza, że tylko pośrednio wpłynie na wolny handel plikami muzycznymi.