Marek Belka po raz pierwszy przewodniczył obradom Rady Polityki Pieniężnej dokładnie rok po tym, jak obniżyła ona
stopy procentowe do najniższego poziomu w historii. Na czerwcowym posiedzeniu Rada stóp nie zmieniła, jednak wydźwięk komunikatu i konferencji prasowej po posiedzeniu był wyraźnie inny.
Przede wszystkim Rada odstąpiła od publikowania zdania oceniającego bilans ryzyk dla przyszłej inflacji. Na jego podstawie analitycy rynkowi odczytywali nieformalne nastawienie RPP. Jeśli Rada pisała, że prawdopodobieństwo iż
inflacja będzie się kształtować powyżej celu jest większe od prawdopodobieństwa że inflacja będzie poniżej celu, znaczyło to że nastawienie jest restrykcyjne i można oczekiwać podwyżek stóp.
Prezes pytany o to odpowiedział, że wraz z jego przyjściem zmienia się sposób komunikacji z rynkiem. - Prezes nie chce być etykietkowany - ocenia Janusz Dancewicz, ekonomista DZ Banku.
Zamiast tego zdania w komunikacie napisano wprost: Rada przeprowadziła dyskusję nad czynnikami, które w średnim okresie mogą wzmacniać presję inflacyjną. Analitycy zrozumieli, że zagrożenie, iż inflacja będzie przyspieszała jest duże.
Potwierdza to najnowsza projekcja inflacji, opracowana przez ekspertów NBP. Jej przebieg w 2011 roku jest wyższy niż w tym. Zgodnie z czerwcową projekcją z 50-proc. prawdopodobieństwem można powiedzieć, iż inflacja w przyszłym roku będzie między 2,1 a 3,3 proc. W lutym mówiono o przedziale 1,7-3,1 proc.
- Wyniki te zapewne nie uwzględniają ostatniego osłabienia złotego, które też przyczynia się do wzrostu
inflacji - mówi Dancewicz.
Komentując ostatnie wydarzenia na rynku walutowym prezes Belka stwierdził, że nie można już liczyć na trwałe umacnianie się złotego tak jak to miało miejsce jeszcze do niedawna. - Zwiększona zmienność kursu walutowego pośrednio zagraża stabilności cen - powiedział Belka na konferencji prasowej.
Najnowsze opracowanie ekspertów NBP zapowiada też wyraźne przyspieszenie wzrostu
PKB. W czerwcowej projekcji mówi się o wzroście 3,3-5,9 proc. w 2011 roku (tak samo jak w przypadku inflacji jest 50 proc. szans, że będzie taki wzrost, przy założeniu że stopy procentowe nie zmienią się). W lutym przedział ten wynosił 1,8-4 proc.
Zdaniem Piotra Kalisza, głównego ekonomisty CitiHandlowego, tak duży optymizm odnośnie
wzrostu gospodarczego jest nieuzasadniony, zwłaszcza, że wciąż niepewne są losy ożywienia u naszych najważniejszych partnerów.
Kalisz uważa też, że część członków RPP, w tym sam prezes dystansuje się od zaprezentowanych wyników projekcji, mówiąc o nich "to tylko model".
Ale zdaniem Janusza Dancewicza scenariusz, że w ciągu najbliższych kilku miesięcy stopy zaczną być podnoszone, jest aktualny. - Od czerwcowego posiedzenia Rada przygotowuje grunt pod te podwyżki. Myślę, że do pierwszej dojdzie w październiku - ocenia ekonomista DZ Banku.
Na rynku finansowym panuje przekonanie, że Rada zabierze się za podnoszenie kosztu kredytu w IV kwartale.