Powód? -Być może te osoby zapisały się do
OFE, nim podpisały umowę o
pracę. A tego zgodnie z prawem robić nie wolno - tłumaczy ZUS.
- Skąd mogłam to wiedzieć? -pyta pani Małgorzata, która do OFE zapisała się trzy lata temu. O tym, że tak nie można, nie poinformował jej akwizytor funduszu. Przez lata milczał również ZUS. Teraz przekonuje, że nie miał obowiązku jej informować. Powinien jednak szybko ją wezwać, by wybrała jakiś OFE, bo co pół roku rozsyła w tej sprawie pisma do zapominalskich.
Co się przez ten czas działo ze składkami? Leżały na koncie ZUS. Nie były ani waloryzowane (tak jak na koncie emerytalnym w ZUS), ani inwestowane (tak jak wOFE). Pani Małgorzata miała szczęście, bo dzięki temu, że jej składki nie trafiały do OFE, nie zjadł ich niedawny kryzys finansowy. -I tak najbardziej mnie wkurza, że nikt nic nie powiedział -mówi.
W gorszej sytuacji są osoby, które do funduszu zapisały się dwa lata temu. Od tamtego czasu mogły zarobić nawet 15 proc., bo OFE w tym czasie miały dobrą passę. ZUS nie odpowiedział "Gazecie", czy zamierza zrekompensować tym osobom straty.
- Ta sytuacja mnie nie dziwi -mówi Ewa Lewicka, szefowa Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych. Przypomina, że ZUS cały czas zmienia swój system informatyczny: - Zapewne dopisano nową aplikację, która pozwoliła na odnalezienie tych osób.