Biznes Ludzie Pieniądze

Spotkanie Jarosława Kaczyńskiego i przedsiębiorców: bez miłości

Piotr Skwirowski
01.07.2010 , aktualizacja: 02.07.2010 13:00
A A A Drukuj
Nietęgie miny mieli przedsiębiorcy po czwartkowym spotkaniu z kandydatem na prezydenta Jarosławem Kaczyńskim. - Głosowanie na osobę, dzięki której będziemy płacić wyższe podatki, z punktu widzenia przedsiębiorców nie wchodzi w grę - mówił po spotkaniu wyraźnie wzburzony Jeremi Mordasewicz z Polskiej Konfederacji Prywatnych Przedsiębiorców "Lewiatan".
Jarosław Kaczyński
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Jarosław Kaczyński
Z przedstawicielami zrzeszającego większość organizacji pracodawców Kongresu Przedsiębiorczości Kaczyński spotkał się w siedzibie swojego sztabu w Hotelu Europejskim w Warszawie. Przez ponad godzinę odpowiadał na ich pytania.

Zaczął obiecująco, tzn. obiecał przedsiębiorcom, że jako prezydent będzie dążył do tego, by "zdjąć z ich pleców worek kamieni, który dźwigają". Chodziło o uproszczenie przepisów, zmianę sposobu tworzenia prawa, zmniejszenie liczby koncesji z przeszło 400 do 25, może 50.

- Jestem gotów zaryzykować ustawę podobną do ustawy Wilczka z 89 r. - mówił, zapowiadając inicjatywę ustawodawczą w tym zakresie. Mieczysław Wilczek był ministrem przemysłu w latach 1988-89. Przygotował ustawę o działalności gospodarczej, która zniosła wszelkie bariery w gospodarce i ułatwiła rozwój przedsiębiorczości w Polsce. W czwartek, w czasie konferencji PO Wilczek apelował do przedsiębiorców, by głosowali na Bronisława Komorowskiego, bo "Kaczyński kojarzy mu się ze wszystkim, tylko nie z przedsiębiorczością".

Tymczasem Kaczyński narzekał na jedno okienko, które miało ułatwiać zakładanie firmy, a okazało się, że "przedsiębiorca sam biegający od urzędu do urzędu szybciej załatwia związane z tym formalności". Mówił o potrzebie przygotowania nowego kodeksu pracy. - Ale umowa o pracę jest takim samym elementem nowej cywilizacji jak umowa spółki - zastrzegł. Skrytykował nadmierną liczbę związków zawodowych w niektórych zakładach pracy i zapewnił, że "wszystkie rozsądne siły są zainteresowane tym, aby Polska szybko się rozwijała, a więc, by szybko rozwijała się też przedsiębiorczość".

Stopniowo jednak miny przedsiębiorców rzedły. Kaczyński opowiedział się przeciwko likwidacji emerytur mundurowych i górniczych. Zapowiedział, że nie zgodzi się też na ograniczenie roli KRUS-u. - Te propozycje mogłyby zachwiać równowagą społeczną - stwierdził. I tłumaczył, że emerytury mundurowe są drogie, ale muszą takie być, bo dzięki nim służby mogą funkcjonować przy niskich płacach. Jego zdaniem podobnie jest z górnictwem. - Póki górnictwo jest nam potrzebne, musimy za to jakoś płacić - tłumaczył. Stanowczo zapowiedział, że nie zgodzi się na poważniejsze ograniczenia KRUS-u, bo to by oznaczało "podważenie egzystencji znacznej części gospodarstw na wsi", które "stanęłyby na granicy głodu".

- Gdyby rząd chciał naprawiać finanse publiczne i jednocześnie realizować postulaty wygłaszane przez prezesa PiS, podatki w Polsce musiałby znacząco wzrosnąć. (...) Mamy problem z deficytem, musimy naprawiać finanse publiczne, tymczasem prezes PiS chce utrzymania przywilejów i zwiększania wydatków na edukację, służbę zdrowia, świadczenia społeczne... Tego nie da się pogodzić. Głosowanie na osobę, dzięki której będziemy płacić wyższe podatki, z punktu widzenia przedsiębiorców nie wchodzi w grę - mówił po spotkaniu wyraźnie wzburzony Jeremi Mordasewicz z Polskiej Konfederacji Prywatnych Przedsiębiorców "Lewiatan".

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów