- Proszę przyjrzeć się promocji
Orange - napisał do "Gazety" czytelnik, zirytowany tym, że operator włączył mu usługę "Halo Granie" (zanim odbierzemy, osoba, która do nas dzwoni, słyszy jakiś utwór muzyczny). Nie miał pretensji o dobór piosenek. Ale o to, że nikt z Orange... nie zapytał go o zgodę.
- Poprosiłem biuro obsługi klienta o wyjaśnienie, w którym zapisie umowy wyraziłem zgodę na automatyczne włączanie usług na moim koncie abonenckim. Nie otrzymałem odpowiedzi - dodaje czytelnik.
Jak się okazuje, to ani błąd w systemie, ani przypadek. W czerwcu Orange usługę "Halo Granie" włączał wybranym użytkownikom - tym, którzy w marcu wysłali przynajmniej 65 SMS-ów i płacili po 70 zł abonamentu lub wysłali 1,4 tys. SMS-ów (klienci prepaid). W promocji - pierwszy miesiąc usługi jest za darmo. Za kolejne - płaci się po 2 zł.
Podobnie jak naszego czytelnika Orange klientów o zgodę nie pytał. Informował jedynie SMS-em (dwukrotnie), że... włączy im usługę. I dał furtkę - nie chcesz usługi, wyślij bezpłatny SMS o treści: "STOP".
- Sytuacja, w której to klient musi wysłać SMS, by przerwano dostarczanie mu usługi, której nie zamawiał, jest kuriozalna - ocenia Łukasz Roguski, ekspert z branżowego portalu MobileArena. - Co innego, gdyby klient aktywował SMS-em usługę dostarczaną mu wcześniej w ramach testów. To wygląda tak, jakby operatorzy po cichu liczyli, że klient nie zauważy informacji od nich i nie wyłączy usługi - mówi.
Nie tylko Orange
gra w ten sposób. - Docierają do nas sygnały dotyczące aktywacji takich usług w Orange, a także w Erze ["Granie na czekanie"] - przyznaje Przemysław Skubisz z Urzędu Komunikacji Elektronicznej.
Podobnie jak Roguski krytykuje postępowanie operatorów. - Abonent, wysyłając SMS, powinien decydować, czy chce korzystać z usługi, czy nie - mówi. A gdyby SMS-a nie wysłał? - Usługa automatycznie powinna być wyłączana - uważa. "Gazecie" zapowiedział, że zgłosi problem do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Operatorzy nie mają sobie nic do zarzucenia. - Takie działanie w naszej ocenie nie jest niezgodne z prawem - mówi Wojciech Jabczyński, rzecznik Orange.
Co innego UOKiK. - Ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym [art. 9 pkt 6] daje szanse dochodzenia praw w przypadku, gdy przedsiębiorca żąda od konsumenta zapłaty za świadczenie niezamówione. Takie działania mogłyby zostać uznane za bezprawne - mówi Małgorzata Cieloch, rzeczniczka UOKiK. - To trochę tak, jakby przedsiębiorca rozsyłał konsumentom książki, dołączając do nich list, że na miesiąc wypożyczy je za darmo, a potem zacznie naliczać opłaty. Chyba że konsument wcześniej książkę odeśle - dodaje.
Jabczyński podkreśla, że klient dostaje informację o włączeniu usługi oraz jej cenie SMS-em. A potem, gdy okres promocji się kończy, przypomnienie.
- Naszym celem nie jest próba "naciągnięcia" klienta na usługę - zarzeka się. Tłumaczy, że to test konsumencki, który ma na celu "wypracowanie najbardziej dogodnego sposobu aktywacji usługi". I przekonuje, że dotąd sygnałów od użytkowników niezadowolonych z testów "Halo Granie" nie było.
- Usługę wyłączyłem zgodnie z instrukcją, wysyłając SMA. Starsi ludzie mogą mieć jednak problem - tłumaczy. Nie tylko oni. Wiele osób jakiekolwiek SMS-y od operatora traktuje jako spam i nawet ich nie czyta. Inni o SMS-ie z informacją, że operator włączył im jakąś usługę, zapomną zaraz po przeczytaniu. Przypomną sobie, gdy zobaczą płatność na rachunku.
- Dwa
złote to nieduża kwota. Można sobie jednak wyobrazić, że niedługo automatycznie włączane będą także usługi płatne i po 50 zł miesięcznie - tak pan Mateusz kończy list do "Gazety".