To, że
Węgry przedłużą obowiązującą do października umowę, zapowiadał we wtorek Gyorgy Szapary, doradca ekonomiczny premiera Węgier. Według niego podpisanie umowy ma zwiększyć zaufanie rynków i inwestorów do Węgier, a wykorzystanie pieniędzy będzie ostatecznością.
W piątek minister
gospodarki Węgier zdradził nieco więcej szczegółów dotyczących przyszłej umowy. Zdaniem Gyorgy Matolcsyego Węgry w razie potrzeby pożyczą 10-20 mld dol. z Międzynarodowego Funduszu Walutowego i z Unii Europejskiej. Kraj ma nadzieję, że pożyczkodawcy zgodzą się, aby w przyszłym roku
deficyt budżetowy był powyżej 3 proc.
PKB. - Myślę, że możemy zejść w okolice 3 proc. w 2012 r. - powiedział Matolcsy.
Matolcsy stwierdził, że głębokie reformy w pierwszej fazie pociągną za sobą wzrost wydatków. Sytuację będzie pogarszał fakt wdrażania planów oszczędnościowych w całej Unii Europejskiej, co dodatkowo pogorszy sytuację budżetową Węgier.
W piątek po oświadczeniu ministra gospodarki rynek walutowy nie odnotowuje większych zawirowań. We wtorek po podaniu pierwszej informacji, że Węgry przedłużą umowę, forint umocnił się w stosunku do euro i franka szwajcarskiego.
W 2008 r. Węgry pożyczyły 14 mld euro ze wspólnej linii kredytowej zapewnionej przez UE i
MFW. Jednak w ubiegłym roku nie pożyczały już pieniędzy z tego źródła, ponieważ dzięki uzyskaniu fiskalnej stabilności Węgrzy zbierali fundusze z rynku.