W czasie studiów warto zaciągać kredyty studenckie, ale także odpowiedzialnie korzystać z kart płatniczych i kredytowych - zachęca Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich.
Taka zbudowana na studiach wiarygodność kredytowa może się bardzo przydać. Od września wchodzą w życie przepisy rekomendacji T, która dodatkowo utrudni dostęp do kredytów hipotecznych osobom młodym. Bo trzeba będzie mieć około 20 proc. wkładu własnego, by móc taką pożyczkę zaciągnąć. Jednak jeśli bank odnotuje w bazie
Biura Informacji Kredytowej, że klient już wcześniej dobrze radził sobie ze spłatą zobowiązań, może potraktować go ulgowo.
W 2009 r. studiowało w Polsce ponad 3 mln osób. Według Ministerstwa Finansów w ubiegłym roku akademickim co dziesiąty student korzystał z nisko oprocentowanej pożyczki. I te kredyty studenckie były wyjątkowo dobrze spłacane. W ciągu 11-letniej historii pożyczek dla studentów umorzeniu lub częściowemu umorzeniu uległo zaledwie 12 tysięcy z nich.
Zaciągane przez studentów zobowiązania finansowe równie dobrze mogą się jednak stać źródłem kłopotów. Zwłaszcza gdy chodzi o pożyczki na bieżące wydatki, wycieczki itp. Bo w ich przypadku zdarzają się poślizgi w spłacie. I coraz więcej studentów - zamiast budować wiarygodność - trafia na czarną listę Biura Informacji Kredytowej. Według danych z raportu InfoDług, który dysponuje danymi Biura Informacji Kredytowej, aż 112 tys. osób (8,7 proc. wszystkich dłużników na liście) ma mniej niż 26 lat. - Najmłodsza osoba, która trafiła na listę dłużników urodziła się w 1992 r. i zalega... 305 zł z tytułu przekroczenia debetu na koncie - mówi Ania Andrzejczak z Biuro Informacji Gospodarczej "InfoMonitor".