Coraz bardziej rozpędza się budowa gazociągu Nord Stream, który przez Bałtyk ma dostarczać rosyjski gaz wprost do Niemiec. Inwestycja ruszyła 9 kwietnia i w tym tygodniu kontrolowane przez Gazprom konsorcjum Nord Stream ogłosiło, że ułożono już 175 km z ponad 1,2 tys. km gazociągu. Od poniedziałku zaczęła się budowa gazociągu na fińskich akwenach i jednocześnie na wodach terytorialnych Niemiec.
To drugie jest dla nas szczególnie ważne, bo dotąd nie uwzględniono polskich zastrzeżeń odnośnie trasy gazociągu. Chodzi o to, że rura ma zostać ułożona bezpośrednio na dnie morza w poprzek tzw. północnego toru do portu w Świnoujściu.
Zdaniem naszych władz gazociąg będzie leżał tak płytko, że uniemożliwi większym statkom dostęp do Świnoujścia, blokując plany rozwoju portu. Od ponad trzech lat władze Polski domagały się, by zakopać rurę albo przesunąć ją na głębokie wody. Szkopuł w tym, że nie mogliśmy tego zażądać od Nord Streamu, bo to fatalną dla przyszłości Świnoujścia trasę rury zaplanowano na akwenach, które należą do niemieckiej wyłącznej strefy ekonomicznej na Bałtyku. Tam o ułożeniu gazociągu decydują władze Niemiec.
Pod koniec zeszłego roku niemiecki minister spraw zagranicznych Guido Westerwelle obiecał szefowi naszej dyplomacji Radosławowi Sikorskiemu, że
Berlin uwzględni polskie zastrzeżenia. Nadal na to czekamy.
Wiosną niemiecki Federalny Urząd Żeglugi i Hydrologii (BSH) postanowił przesunąć na nieco głębsze wody trasę rury przez północny tor do Świnoujścia. Ale polscy eksperci szybko odkryli, że to nie rozwiązuje problemu. Według najnowszych studiów Ministerstwa Infrastruktury na tej nowej trasie rura będzie leżała na głębokości 16 m. Przejście nad nią statków o zanurzeniu 13,5 m będzie się wiązać z ryzykiem uszkodzenia rury. To przekreśla plany rozwoju Świnoujścia.
Od wiosny o tych zastrzeżeniach już kilka razy dyskutowali eksperci rządów Polski i Niemiec - dotąd bez wyników. Sprawa miała być omawiana na początku czerwca podczas polsko-niemieckich konsultacji rządowych, prowadzonych przez premiera Donalda Tuska i kanclerz Angelę Merkel. Ale z powodu powodzi premier Tusk przełożył konsultacje na później.
Ministerstwo Infrastruktury zapowiadało jednak, że około 10 czerwca uzgodni kolejne spotkanie z niemieckimi ekspertami w sprawie Nord Stream. Dotąd się to nie udało.
- Termin spotkania jest wciąż ustalany. Czekamy na gotowość strony niemieckiej - powiedział "Gazecie" rzecznik Ministerstwa Infrastruktury Mikołaj Karpiński.
Na problemy z Nord Stream wskazuje też NATO. Agencja prasowa BNS w depeszy z Estonii napisała, że zdaniem dowództwa marynarki wojennej
USA gazociąg nie będzie miał wpływu na nawigację okrętów, ale "wybór miejsca do kotwiczenia poza portami mógłby się stać problemem" - napisało BNS. Te informacje uzyskano po wizycie amerykańskiej fregaty, która w Estonii brała udział w międzynarodowych ćwiczeniach.
W Świnoujściu oprócz portu handlowego jest też port wojskowy. Ponieważ
Polska należy do NATO, także ten port ma status portu NATO.