CNC (China Xinhua News Network Corporation) to najmłodsze dziecko chińskiej agencji prasowej Xinhua. Ta ostatnia to istny moloch ze 130 korespondentami na wszystkich kontynentach. Gigant buduje obecnie własne imperium medialne: do serwisów agencyjnych dorzuca różne bazy danych, wyszukiwarki, usługi telefonii stacjonarnej i komórkowej. Nowa stacja to część ambitnych planów, które popiera rząd. O ambicjach (i dobrym samopoczuciu) Xinhua świadczy, że niedawno zmieniła w Ameryce adres i mieści się dziś na Times Square, w centralnym punkcie Nowego Jorku.
W dniu wylansowania CNC odbierano tylko w należącym do Chin Hongkongu. Jej szefowie mówili jednak, że już na początku października będzie dostępna w telewizji kablowej w takich krajach jak
Wielka Brytania i Stany Zjednoczone. Do końca roku CNC zamierza dotrzeć do 50 milionów widzów w Europie, Ameryce Północnej i Afryce. - Dostarczymy globalnej widowni informacji z Chin i z zagranicy, ale z punktu widzenia Chin - mówił w czwartek, inaugurując stację jej szef Wu Jincai.
Choć małe są szanse, by zachodni widz masowo przestawił się na telewizję chińską, to CNC może się okazać naprawdę popularna w Afryce. Na Czarnym Kontynencie
Chiny od lat dużo inwestują.
Po co Chinom taka stacja? Globalna
telewizja to tylko krok w trwającym od dwóch lat chińskiej ofensywie medialnej. Zaczęła się po sierpniowych igrzyskach pekińskich z 2008 r. Chiny zaskoczyła liczba głosów krytycznych na Zachodzie. Władze doszły do wniosku, że wszystkiemu winne są światowe media, tendencyjne wobec Chin. Z Państwa Środka nadają głównie negatywne informacje, o katastrofach, Tybecie i naruszaniu praw człowieka.
Chiny liczą, że ich własna telewizja poprawi im wizerunek na świecie. Nie będzie to jednak łatwe i władze chińskie mają świadomość, że widz zachodni ma inne wymagania. Władzom tak bardzo zależy na sukcesie, że w przypadku CNC zrobiły wyjątek i nieco otworzyły się na rynek. Tytułem eksperymentu dopuściły po raz pierwszy do udziału w nowej stacji kapitał prywatny. Władze chińskie zachowały dla siebie 51 proc. udziałów w CNC (więc nadal kontrolują sytuację), ale pozostałe 49 proc. sprzedano prywatnym inwestorom. Jednym z większych jest producent chińskiego sprzętu gospodarstwa domowego Gree.
W czwartek Xinhua ogłosiła, że w ciągu następnych trzech lat wylansuje kolejne stacje telewizyjne i że zrobi to przy pomocy kapitału prywatnego. - Jesteśmy otwarci na inwestorów zagranicznych - zadeklarował w czwartek zastępca szefa stacji Zhao Peng - Przyjmiemy dolary, jeny czy funty. Nie wykluczał też, że w przyszłości telewizja trafi na giełdę.
Już dwa lata temu na poprawę wizerunku Chiny przeznaczyły 6,5 mld dol. Dostały je m.in. trzy zaufane media chińskie: agencja Xinhua, telewizja CCTV i główny organ partii "Dziennik Ludowy". I wraz z nimi zadanie, by stać się globalne. "Dziennik Ludowy" ma wydania w kilku językach, angielskim, hiszpańskim i rosyjskim. Od dwóch lat wydaje też po angielsku
dziennik "Global Times", w którym miożna było ostatnio przeczytać artykuły o odejściu
Google'a z Chin.