Biznes Ludzie Pieniądze

Chiny lansują własną globalną telewizję w języku angielskim

 Maria Kruczkowska
02.07.2010 , aktualizacja: 02.07.2010 21:09
A A A Drukuj
Właśnie ruszyła CNC, globalna telewizja chińska w języku angielskim. To ma być odpowiedź na CNN, BBC i France24
Chiński pawilon
Fot. SHI TOU REUTERS
Chiński pawilon
CNC (China Xinhua News Network Corporation) to najmłodsze dziecko chińskiej agencji prasowej Xinhua. Ta ostatnia to istny moloch ze 130 korespondentami na wszystkich kontynentach. Gigant buduje obecnie własne imperium medialne: do serwisów agencyjnych dorzuca różne bazy danych, wyszukiwarki, usługi telefonii stacjonarnej i komórkowej. Nowa stacja to część ambitnych planów, które popiera rząd. O ambicjach (i dobrym samopoczuciu) Xinhua świadczy, że niedawno zmieniła w Ameryce adres i mieści się dziś na Times Square, w centralnym punkcie Nowego Jorku.

W dniu wylansowania CNC odbierano tylko w należącym do Chin Hongkongu. Jej szefowie mówili jednak, że już na początku października będzie dostępna w telewizji kablowej w takich krajach jak Wielka Brytania i Stany Zjednoczone. Do końca roku CNC zamierza dotrzeć do 50 milionów widzów w Europie, Ameryce Północnej i Afryce. - Dostarczymy globalnej widowni informacji z Chin i z zagranicy, ale z punktu widzenia Chin - mówił w czwartek, inaugurując stację jej szef Wu Jincai.

Choć małe są szanse, by zachodni widz masowo przestawił się na telewizję chińską, to CNC może się okazać naprawdę popularna w Afryce. Na Czarnym Kontynencie Chiny od lat dużo inwestują.

Po co Chinom taka stacja? Globalna telewizja to tylko krok w trwającym od dwóch lat chińskiej ofensywie medialnej. Zaczęła się po sierpniowych igrzyskach pekińskich z 2008 r. Chiny zaskoczyła liczba głosów krytycznych na Zachodzie. Władze doszły do wniosku, że wszystkiemu winne są światowe media, tendencyjne wobec Chin. Z Państwa Środka nadają głównie negatywne informacje, o katastrofach, Tybecie i naruszaniu praw człowieka.

Chiny liczą, że ich własna telewizja poprawi im wizerunek na świecie. Nie będzie to jednak łatwe i władze chińskie mają świadomość, że widz zachodni ma inne wymagania. Władzom tak bardzo zależy na sukcesie, że w przypadku CNC zrobiły wyjątek i nieco otworzyły się na rynek. Tytułem eksperymentu dopuściły po raz pierwszy do udziału w nowej stacji kapitał prywatny. Władze chińskie zachowały dla siebie 51 proc. udziałów w CNC (więc nadal kontrolują sytuację), ale pozostałe 49 proc. sprzedano prywatnym inwestorom. Jednym z większych jest producent chińskiego sprzętu gospodarstwa domowego Gree.

W czwartek Xinhua ogłosiła, że w ciągu następnych trzech lat wylansuje kolejne stacje telewizyjne i że zrobi to przy pomocy kapitału prywatnego. - Jesteśmy otwarci na inwestorów zagranicznych - zadeklarował w czwartek zastępca szefa stacji Zhao Peng - Przyjmiemy dolary, jeny czy funty. Nie wykluczał też, że w przyszłości telewizja trafi na giełdę.

Już dwa lata temu na poprawę wizerunku Chiny przeznaczyły 6,5 mld dol. Dostały je m.in. trzy zaufane media chińskie: agencja Xinhua, telewizja CCTV i główny organ partii "Dziennik Ludowy". I wraz z nimi zadanie, by stać się globalne. "Dziennik Ludowy" ma wydania w kilku językach, angielskim, hiszpańskim i rosyjskim. Od dwóch lat wydaje też po angielsku dziennik "Global Times", w którym miożna było ostatnio przeczytać artykuły o odejściu Google'a z Chin.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy