- Nie akceptujemy pomysłu, że skoro zbliżają się wybory, nic nie da się zrobić.
Polska nie znajduje się obecnie w sytuacji zagrożenia upadkiem. Wszystko, czego potrzebujemy, to trochę zdrowego rozsądku i odrobina dyscypliny - powiedział Belka pytany o to, czy rząd będzie w stanie przeprowadzić niezbędne reformy. Jego zdaniem jest to konieczne, ponieważ w przeciwnym wypadku z uwagi na europejski kryzys zadłużeniowy inwestorzy mogą się odwrócić od polskich obligacji. - Polska jest oczywiście w dobrej sytuacji w stosunku do innych krajów, ale teraz to jest zupełnie inny świat. Żaden kraj nie jest w 100 procentach odporny na kryzys - powiedział Belka.
Rząd zobowiązał się do zmniejszenia deficytu do wymaganego przez UE limitu 3 proc.
PKB do 2012 roku. W ubiegłym roku wyniósł on 6,9 proc. PKB.
Marek Belka pytany o to, jakie działania powinien podjąć rząd, odpowiedział, że nie popiera podwyżki podatków i jego zdaniem wystarczającym działaniem będzie kontrola i ewentualne obcięcie części wydatków budżetowych, co pozwoli utrzymać deficyt na akceptowalnym poziomie.
Według Belki największym ryzykiem dla Polski są obecnie problemy w zadłużonych po uszy krajach
strefy euro, które mogą spowodować, że kurs wspólnej waluty utrzyma się na niskim poziomie.
- Słabe euro może skomplikować nasz plan stabilizowania inflacji. Jednak z drugiej strony wolałbym mieć szybko rozwijającą się gospodarkę, w której
bank centralny musiałby działać zdecydowanie na polu inflacji. Jesteśmy gotowi to zrobić - powiedział Belka.