Biznes Ludzie Pieniądze

Rynki oczekują od rządu zmian. Nie ma szans na wymówki

Piotr Skwirowski, Patrycja Maciejewicz, Mariusz Piotrowski, nik, pap
05.07.2010 , aktualizacja: 05.07.2010 20:51
A A A Drukuj
Ekonomiści są zgodni. Wygrana Bronisława Komorowskiego to wielka szansa dla polskiej gospodarki. Na reformy i redukcję deficytu. - Bezczynność zostanie ukarana przez wyborców - ostrzegają jednak PO.
Ekonomiści się zgadzają, że teraz Platforma Obywatelska nie będzie już miała wymówki i będzie musiała zacząć działać
Fot. SŁAWOMIR KAMIŃSKI
Ekonomiści się zgadzają, że teraz Platforma Obywatelska nie będzie już miała wymówki i będzie musiała zacząć działać
- Wynik wyborów ustabilizuje sytuację. Uspokoi rynki finansowe. Daje szansę, jakiej w Polsce dawno nie było. Platforma Obywatelska musi jednak na nowo określić, jak i co chce w tej sytuacji zrobić. Wyborcy oczekują działań od PO i te oczekiwania są olbrzymie. Bezczynność może kosztować PO przegrane wybory parlamentarne - powiedział "Gazecie" Ryszard Petru, główny ekonomista BRE Banku. Od czego powinna zacząć?

Podnieść wiek emerytalny

- podpowiada Petru. - Nie od razu, nie dla tych, którzy teraz przechodzą na emeryturę. Ale rozpisując podwyżkę na lata. Przewidywalnie - tłumaczy. Jego zdaniem można też rozpocząć reformę KRUS. Stopniową. Na początek włączając do normalnego systemu emerytalnego właścicieli dużych gospodarstw, np. co najmniej 50-hektarowych. Potrzebna jest też deregulacja gospodarki. Zdaniem ekonomisty Platforma musi starać się godzić stanowiska opozycji, pracodawców, pracowników... Nie będzie to łatwe, ale próbować trzeba.

Petru przekonuje też, że trzeba

walczyć z deficytem.

Krzyki w sprawie wysokiego deficytu - wbrew głosom ze sztabu Jarosława Kaczyńskiego - są uzasadnione. Ich bagatelizowanie może skończyć się tak, jak w przypadku Węgrów i Rumunii, które z powodu kłopotów finansowych znalazły się na garnuszku MFW. Fundusz wymusza na nich znacznie ostrzejsze reformy, niż mogłyby przeprowadzić same. - Wariant "nic nie robimy, bo za 1,5 roku są wybory parlamentarne" odpada. Wybory prezydenckie pokazują, jak wielkie szanse ma Kaczyński. Za 1,5 roku PO będzie przecinać wstęgi na budowanych teraz autostradach. Ludzie muszą widzieć, że gospodarka się zmienia, że powstają nowe miejsca pracy, że do Polski napływają inwestycje. Muszą poczuć, że sytuacja zmienia się na lepsze. Potrzebna jest ucieczka PO do przodu - mówi Ryszard Petru.

Także zdaniem szefa NBP Marka Belki rząd nie może unikać reform. - Musi zignorować presję związaną z rokiem wyborczym i skupić wysiłki na zmniejszeniu i kontroli deficytu budżetowego, nawet jeśli finanse Polski są w lepszym stanie niż w innych europejskich krajach - powiedział prof. Marek Belka, szef NBP, w rozmowie z agencją Bloomberg. - Nie akceptujemy pomysłu, że skoro zbliżają się wybory, nic nie da się zrobić. Polska nie znajduje się dziś w sytuacji zagrożenia upadkiem. Wszystko, czego potrzebujemy, to trochę zdrowego rozsądku i odrobina dyscypliny - powiedział Belka pytany o to, czy rząd zdoła...

przeprowadzić niezbędne reformy.

Jego zdaniem są one konieczne, bo gdy ich nie będzie, inwestorzy mogą się odwrócić od polskich obligacji. - Polska jest oczywiście w lepszym położeniu niż inne państwa, ale nie istnieje takie, które jest w 100 proc. odporne na kryzys - powiedział Belka.

Szef NBP nie popiera podwyżki podatków. Jego zdaniem wystarczy ograniczyć się do kontroli i ewentualnego obcięcia części wydatków budżetu, co pozwoli utrzymać deficyt na akceptowalnym poziomie. Stwierdził, że najgroźniejsze dla Polski byłoby zainfekowanie gospodarki problemami zadłużonych po uszy krajów strefy euro, które mogą utrzymywać kurs wspólnej waluty na niskim poziomie. - Słabe euro może skomplikować nasz plan stabilizowania inflacji. Jednak z drugiej strony wolałbym mieć szybko rozwijającą się gospodarkę, w której bank centralny musiałby działać zdecydowanie na polu inflacji. Jesteśmy gotowi to zrobić - mówił Belka.

Nieco inaczej sytuację widzi Jakub Borowski, główny ekonomista Invest Banku. - Wygrana Bronisława Komorowskiego w wyborach prezydenckich jest neutralna dla rynku. Nie powinna mieć istotnego wpływu na kurs złotego i rynek długu w najbliższych dniach. Wynik wyborów nie wpłynie w sposób istotny na tempo konsolidacji finansów publicznych (choć wpłynie na sposób jej przeprowadzenia), które będzie ograniczane przez perspektywę wyborów parlamentarnych w 2011 r. - prognozuje.

- Choć rząd ma dziś otwartą drogę, by

zreformować finanse publiczne,

może to okazać się większym wyzwaniem, niż się wydaje - uważa Lars Christensen, ekonomista Danske Banku. Powód? - Nadchodzące wybory i wewnętrzna opozycja w postaci PSL. To ostatnie może zastopować jakiekolwiek liberalne reformy - prognozuje.

Część ekonomistów sądzi, że rząd będzie robił wszystko, by przekonać analityków, że walczy z deficytem. Jednak będzie robił to tak, by nie nadepnąć wyborcom na odcisk. - Nie ma szans na prawdziwą reformę KRUS. Rząd będzie pokazywał, że działa, że reformuje, bo bezczynność natychmiast wytknie mu opozycja. Jednak wszystko, na co zdecyduje się do przyszłorocznych wyborów, będzie praktycznie bezbolesne - uważa Maja Goettig, główna ekonomistka Banku BPH.

Budować drogi

W trakcie kampanii wyborczej Komorowski obiecał, że przez pierwsze 500 dni rozpocznie się budowa kolejnego tysiąca kilometrów nowych dróg. I to, wbrew pozorom, może okazać się obietnica najłatwiejsza do zrealizowania.

Rząd PO-PSL ma już całkiem dużą wprawę w budowaniu dróg. Od 16 listopada 2007 r. do 18 czerwca 2010 r. podpisano umowy na budowę 1410 km dróg krajowych, w tym na 629 km autostrad i blisko 800 km ekspresówek i obwodnic. Wiele budów (np. A1, A2 albo S5) jest już zaawansowanych.

Podpisanie kontraktów na kolejny tysiąc nie będzie więc niczym nadzwyczajnym, tym bardziej że obowiązująca lista zadań ("Program budowy dróg krajowych") liczy ponad 145 pozycji: 632 km autostrad, (i dodatkowe kilkaset kilometrów autostrad w ramach Partnerstwa Publiczno-Prywatnego), 1980 km dróg ekspresowych oraz 54 obwodnice miast o łącznej długości 428 km.

Nawet jeśli tylko część planowanych projektów wystartuje (niektóre wciąż nie uporały się z problemami środowiskowymi), wystarczy na wypełnienie obietnicy. Sam tylko projekt przebudowy drogi S8 Wyszków - Białystok - granica państwa (już rozpoczęty) to 248 km.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów