Pierwszy na świecie taki
samochód konstruują naukowcy z Uniwersytetu Wirginii. Auto niczym wyróżniać się nie będzie, bo do stworzenia prototypu naukowcy wykorzystają istniejący model Forda - SUV-a Escape. Za to w środku wóz będzie - od podwozia po dach - naszpikowany elektroniką i czujnikami. To one mają zapewnić, że niewidomy będzie wiedział, jak ma jechać i co dzieje się na drodze.
Na przykład kierownica połączona jest z systemem, który zbiera informacje z czujników laserowych. Analizuje je w mgnieniu oka i komendami głosowymi przekazuje, jak skręcić - np. kierowca usłyszy: "Skręć w prawo o cztery kliknięcia". Gdy będzie skręcał, z głośnika usłyszy kliknięcia - po czwartym zakończy manewr.
Jazdę ma też ułatwić wibrująca kamizelka sugerująca zmiany prędkości. Wibruje w różnych miejscach: na brzuchu, plecach, ramionach, za każdym razem przekazując inny komunikat. Jeśli zaś wibruje cała, znak to, by błyskawicznie hamować.
O zakrętach poinformują wirtualne rękawiczki, o przeszkodach - tzw. dotykowa mapa. Przez niewielkie otwory w panelu system ma wystrzeliwać strumienie sprężonego powietrza, niewidomy ma je odczytywać podobnie jak kod Braille'a.
Prototyp ma być gotowy w styczniu 2011 r. To odpowiedź na ogłoszony sześć lat temu konkurs Krajowego Związku Niewidomych. Przez dwa lata chętnych na 3 tys. dol. grantu nie było, aż w 2006 r. wyzwanie podjął Uniwersytet Wirginii. Wykorzysta swoje doświadczenia z programu wojskowego -
uniwersytet zajął trzecie miejsce w konkursie na zautomatyzowany samochód bez kierowcy.
Część technologii, które znajdą się w fordzie, chrzest bojowy ma za sobą. W ub.r. testował je w pojeździe przypominającym gokart Wesley Majerus, niewidomy z Jernigan Institute. - To było coś wspaniałego - mówił, dodając, że instrukcje przekazywane przez auto były dokładniejsze niż wskazówki podawane przez człowieka siedzącego obok.
- Ludzie pytają: "A jaki to ma sens?" - mówił wówczas Dennis Hong z wydziału robotyki magazynowi "Wired". - Ale niewidomi, którzy usiedli za kółkiem, mieli później twarze rozświetlone uśmiechem. Dla nich ma to efekt terapeutyczny i daje nadzieję na bycie całkowicie niezależnym.
Ale to nie technologie są największą przeszkodą - by móc wsiąść do forda, niewidomi muszą najpierw doprowadzić do zmiany przepisów. No i przekonać społeczeństwo, że niewidomy za kółkiem nie stwarza zagrożenia. Stąd właśnie pomysł, by zaprezentować prototyp na torze wyścigowym Daytona, który polscy widzowie mogą kojarzyć z Tomem Cruise'em i jego rolą w filmie "Szybki jak błyskawica".