W środowym komunikacje zarząd PKO BP podał, że nową emisję obligacji podporządkowanych planuje przeprowadzić do końca 2010 r. Plan zaakceptował już zarząd. Maksymalna wartość emisji wyniesie aż 5 mld zł. Bank podał, że będą to papiery wartościowe 10-letnie z możliwością ich przedterminowego wykupu przez bank.
Na co PKO BP potrzebuje tak ogromnej kwoty? Cytowany w komunikacie prezes Zbigniew Jagiełło nie daje jasnej odpowiedzi: "Celem podejmowanych działań jest zapewnienie jak najwyższych wyników finansowych oraz zagwarantowanie jak najlepszej pozycji konkurencyjnej banku na rynku". Jagiełło daje jednak do zrozumienia, że może chodzić o przygotowywanie banku do sfinansowania zakupu akcji BZ WBK z rąk irlandzkiej grupy AIB.
"Nie wykluczamy żadnego scenariusza, który pozwoli na wykorzystanie naszego potencjału i zapewnienie pozycji niekwestionowanego lidera. Przeprowadzenie emisji obligacji i skorzystanie z pozyskanych środków będzie uzależnione od sytuacji rynkowej" - czytamy w komunikacie.
PKO BP dodaje, że emitując obligacje może skorzystać m.in. z programu EMTN (European Medium Term Notes), który daje możliwość pozyskiwania pieniędzy w walutach obcych z rynku europejskiego. Być może oznacza to, że część ogromnej planowanej emisji będzie wyrażona w euro. "Decyzja w tym zakresie zależeć będzie od warunków panujących na rynku długu" - czytamy w komunikacie.
Emisja obligacji pozwoli PKO kupić BZ WBK To byłoby już drugie podwyższenie kapitału PKO BP w ostatnim czasie. W zeszłym roku bank wypuścił olbrzymią emisję akcji dla dotychczasowych udziałowców, dzięki której pozyskał 5 mld zł. Pieniądze miały pójść częściowo na dywidendę, a w większej części na wzrost akcji kredytowej i wzmocnienie kapitałowe PKO BP w czasie światowego kryzysu finansowego.
Z kolei w 2007 r. PKO BP przeprowadził z sukcesem jedną z pierwszych na polskim rynku emisji obligacji podporządkowanych. Wówczas kwota emisji przekroczyła 1,6 mld zł, ale inwestorzy chcieli kupić obligacje o wartości 30 proc. wyższej.
Planowana emisja obligacji, gdyby się udała, mogłaby być wystarczająca do przejęcia BZ WBK, gdyby Irlandczycy wybrali ofertę PKO BP. W sumie na zakup 70 proc. akcji BZ WBK potrzeba ok. 10 mld zł. Można sobie wyobrazić, że PKO BP nie wypłaci żadnej dywidendy z zeszłorocznego zysku (2,8 mld zł), dorzuci 2 mld zł z własnych pieniędzy i wyemituje obligacje za 5 mld zł.
W dalszym ciągu są jednak wątpliwości czy
budżet państwa stać na "odpuszczenie" prawie 1,5 mld zł z dywidendy. I czy bank, który jeszcze w zeszłym roku musiał wypuszczać nowe akcje, by mieć pieniądze na kontynuację akcji kredytowej, rzeczywiście powinien rzucić się na tak dużą inwestycję.
Pierwsze rozstrzygnięcia w wyścigu do BZ WBK? Zapowiedź PKO BP o gotowości wypuszczenia obligacji może być sygnałem, który ma trafić na biurka szefów AIB w Dublinie. z nieoficjalnych informacji wynika bowiem, że już w tym tygodniu irlandzka grupa AIB ustali tzw. krótką listę banków, które będą dopuszczone do negocjacji w sprawie zakupu akcji BZ WBK.
Swoje wstępne oferty na zakup BZ WBKinwestorzy mogli składać do końca czerwca. Nie wiadomo, kto był zainteresowany, bo Irlandczycy nie ogłosili listy banków, które zgłosiły akces do zakupu BZ WBK. Wiadomo tylko, że ofert jest co najmniej siedem. Według dziennika "Wall Street Journal" zgłosiły się dwa największe polskie banki - PKO BPi Bank Pekao - amerykański
fundusz inwestycyjny Apax, brytyjski gigant HSBC, francuski
BNP Paribas Fortis, rosyjski Sbierbank oraz włoski bank Intesa.
"Rzeczpospolita" dorzuca do tej listy także skandynawską Nordeę, zaś "Dziennik Gazeta Prawna" pisze, że zgłosił się także hiszpański Santander. Wszystko wskazuje na to, że walkę o BZ WBK odpuścił z góry największy bank we Francji Société Générale oraz jedna z najaktywniejszych grup bankowych w Europie Środkowej - austriacki Raiffeisen. Analitycy są zgodni, że BZ WBK jest bardzo drogi, jego wycena rynkowa wynosi ok. 14 mld zł, zaś pakiet AIB (70 proc. akcji) jest wart 10 mld zł, czyli ponad 2 mld euro.
Według ekspertów największe szanse na zakup BZ WBK może mieć brytyjski HSBC, który współpracuje już z AIB przy programie przejmowania złych długów przez irlandzki rząd. Duże szanse daje się też funduszowi Apax Partners, za którym może stać jakiś bank. Według informacji "Parkietu" i "Pulsu Biznesu" za Apaksem może kryć się Leszek Czarnecki, najbogatszy Polak. On sam jednak nie potwierdził tych informacji.