Amerykański Departament Sprawiedliwości zwrócił się do kierownictwa koncernu BP o wcześniejsze informacje o jakiejkolwiek zamierzonej sprzedaży aktywów lub transakcjach obejmujących większy przepływ gotówki, a także wszelkich decyzjach, które mogłyby wpłynąć na przyszłość spółki
Brytyjska firma próbuje zrównoważyć swój mocno nadwyrężony budżet. Prośba waszyngtońskiej administracji świadczy o tym, jak uważnie śledzi ona poczynania BP, by zyskać pewność, że firma dotrzyma zobowiązań podjętych w związku z katastrofą ekologiczną w Zatoce Meksykańskiej.
We wtorek wieczorem BP poinformowała, że nie odpowiedziała na pisemną prośbę Departamentu Sprawiedliwości. - Nie zgodziliśmy się na te warunki - powiedział rzecznik BP.
Niewykluczone jednak, że do takiej zgody dojdzie, zważywszy na to, jak wielką presję wywiera na firmę administracja Obamy. Departament Sprawiedliwości prowadzi śledztwo w sprawie katastrofy i może nałożyć na BP setki milionów dolarów kar. Może też pozbawić firmę pozwoleń na wiercenia.
Administracji Obamy zależy na tym, by firma nie upadła i była w stanie spłacić wciąż rosnące koszty katastrofy, pisze "Financial Times".