Do tej pory rywale w wyścigu do BZ WBK mogli zarzucić PKO BP, że nie dysponuje dostatecznymi środkami, żeby myśleć o wykupie BZ WBK. Po tym kiedy minister Grad dał wyraźny sygnał, że rządowi zależy na transakcji, wiadomość o emisji jest tylko kolejnym posunięciem. Teraz Irlandczycy będą mieli pewność, że w razie gdyby zdecydowali się sprzedać PKO BP udziały w BZ WBK, bank nie będzie miał problemów ze zdobyciem potrzebnego kapitału. Irlandczykom zależy bowiem na tym, żeby transakcję zakończyć jak najszybciej i uzyskać najwyższą możliwą cenę. Dlatego nie sądzę, żeby sprzedaż banku była decyzją polityczną. Tutaj czynnikiem decydującym będzie cena.
Trudno w tej chwili wskazywać faworyta do wyścigu o BZ WBK. Każdy z oferentów ma swoje atuty. Sądzę, że z perspektywy AIB największe szanse będzie miał ten, kto zaproponuje najwyższą cenę. Naciski polskiego rządu mogą okazać się daremne. Z drugiej strony, pytanie, ile zagraniczne banki są w stanie zapłacić za wejście na polski rynek i wskoczenie od razu do pierwszej piątki polskiej bankowości?
Zastanawia fakt, czy to rzeczywiście dobra decyzja, żeby na zakup BZ WBK przeznaczać gigantyczną dywidendę z PKO BP. Moim zdaniem są lepsze sposoby na jej wykorzystanie, np. modernizacja i restrukturyzacja albo chociażby decyzja o obniżeniu opłat za korzystanie z jego usług. Z drugiej strony, zakup BZ WBK to jednak mimo wszelkich wad decyzja inwestycyjna i gdyby nie ten zakup, to pewnie dywidenda jak zwykle zostałaby wchłonięta przez
budżet.
Autor jest licencjonowanym
maklerem papierów wartościowych