W środę zarząd PKO BP ujawnił, że jeszcze w tym roku wyciągnie do inwestorów rękę po kolejną ogromną górę pieniędzy. Po ubiegłorocznej wielkiej emisji akcji, wartej 5 mld zł, którą objęli dotychczasowi akcjonariusze PKO BP, teraz bank chce wyemitować obligacje, których wartość może sięgnąć nawet kolejne 5 mld zł! Plan wypuszczenia obligacji zaakceptował już zarząd. Będą to papiery dziesięcioletnie z możliwością ich przedterminowego wykupu przez bank.
Na co PKO BP potrzebuje tak ogromnej kwoty? Skojarzenia nasuwają się same: kilkanaście dni temu bank złożył ofertę na zakup kontrolnego pakietu akcji banku BZ WBK, który został wystawiony na sprzedaż przez irlandzką grupę AIB. Ale prezes Zbigniew Jagiełło nie potwierdza, że pieniądze mają być przeznaczone właśnie na zakup BZ WBK. - Chcemy wykorzystać każdą szansę na zwiększenie potencjału banku. Spodziewamy się w najbliższych latach konsolidacji w sektorze bankowym i musimy być na nią przygotowani - powiedział Jagiełło dziennikarzom na środowej konferencji prasowej.
Jagiełło podkreślił, że obligacje mają kupić głównie polskie instytucje finansowe, jak TFI,
OFE i firmy ubezpieczeniowe. Ale nie tylko. Prezes PKO BP dodał, że emitując obligacje, może skorzystać m.in. z programu EMTN (European Medium Term Notes), który daje możliwość pozyskiwania pieniędzy w walutach obcych. Być może oznacza to, że część ogromnej planowanej emisji będzie wyrażona np. w euro.
Planowana emisja obligacji, gdyby się udała, mogłaby znacznie pomóc w zdobyciu pieniędzy na przejęcie BZ WBK, gdyby Irlandczycy wybrali ofertę PKO BP. W sumie na zakup 70 proc. akcji BZ WBK potrzeba ok. 10 mld zł. PKO BP może nie wypłacić żadnej dywidendy z zeszłorocznego zysku (2,8 mld zł), dorzucić 2 mld zł z własnych pieniędzy i jeśli dołoży do tego obligacje za 5 mld zł,
budżet zaczyna się domykać.
W dalszym ciągu są jednak wątpliwości, czy budżet państwa stać na "odpuszczenie" prawie 1,5 mld zł z dywidendy. I czy bank, który jeszcze w zeszłym roku musiał wypuszczać nowe akcje, by mieć pieniądze na kontynuację akcji kredytowej, rzeczywiście powinien rzucić się na tak dużą inwestycję, jak BZ WBK i zaciągać w tym celu ogromny dług aż na dziesięć lat.
Zapowiedź PKO BP o gotowości wypuszczenia obligacji to sygnał, który ma trafić na biurka szefów AIB w Dublinie. Z nieoficjalnych informacji wynika bowiem, że już w tym tygodniu irlandzka grupa AIB ustali tzw. krótką listę banków, które będą dopuszczone do negocjacji w sprawie zakupu akcji BZ WBK.
Wiadomo, że konkurencja jest duża. Według dziennika "Wall Street Journal" zgłosiły się dwa największe polskie banki - obok PKO BP także Bank Pekao - amerykański
fundusz inwestycyjny Apax, brytyjski gigant HSBC, francuski
BNP Paribas Fortis, rosyjski Sbierbank oraz włoski bank Intesa. Mówi się także o banku Nordea i hiszpańskim Santanderze.
Wszystko wskazuje na to, że walkę o BZ WBK odpuścił największy bank we Francji Société Générale oraz jedna z najaktywniejszych grup bankowych w Europie Środkowej - austriacki Raiffeisen. Według ekspertów największe szanse na zakup BZ WBK może mieć brytyjski HSBC, który współpracuje już z AIB przy programie przejmowania złych długów przez irlandzki rząd. Duże szanse daje się też funduszowi Apax Partners, za którym może stać jakiś bank. Według informacji "Parkietu" i "Pulsu Biznesu" za Apaksem może kryć się Leszek Czarnecki, najbogatszy Polak. On sam jednak nie potwierdził tych informacji.