Biznes Ludzie Pieniądze

Bruksela: Na emerytury trzeba zapracować

Tomasz Bielecki, Bruksela
07.07.2010 , aktualizacja: 07.07.2010 21:12
A A A Drukuj
- Dłuższa praca albo niższe emerytury lub wyższe składki emerytalne. Trzeba wybierać - mówił w środę komisarz UE Laszlo Andor, który zaapelował o unijną debatę o przyszłości systemów emerytalnych.
Komisja Europejska nie ma żadnych uprawnień do regulowania systemu emerytur w krajach członkowskich UE, ale jej eksperci namawiali wczoraj do podwyższania wieku odchodzenia na emeryturę. Bruksela nie podaje docelowego progu wiekowego, lecz wzywa m.in. do rozważenia pomysłu zmian wieku emerytalnego wraz ze zmieniającą się statystyczną długością życia w poszczególnych krajach.

- Jeśli prognozowany wiek umierania za np. 30 lat wzrasta o pięć lat, to powstaje pytanie, czy nie można by uzyskać zgody wyborców na podwyższenie o choć trochę wieku przechodzenia na emeryturę za owe trzy dekady - tłumaczyli wczoraj unijni eksperci. Bruksela szacuje, że mieszkańcy UE będą przeciętnie żyć w 2060 r. o siedem lat dłużej niż obecnie. I dlatego ostrzega kraje Unii przed "bombą zegarową", czyli zapaścią niezreformowanych systemów emerytalnych, które będą pochłaniać coraz większą część budżetów publicznych.

Polska w unijnych statystykach budżetowych wypada całkiem nieźle, bo jest wśród zaledwie sześciu krajów UE, gdzie przewidywany udział wydatków publicznych na emerytury w PKB będzie malał w okresie do 2060 r. Sęk w tym, że równocześnie mamy też jednak jedne z najniższych prognoz stosunku średniej emerytury do średniej pensji już za trzy dekady. Obecnie wiek przechodzenia na emeryturę wynosi w UE średnio 61,4 lata (w Polsce 59,3 według danych OECD z 2007 r.) i jest niższy niż w Japonii (prawie 70 lat) i USA (prawie 65 lat). Obecny kryzys finansowy, który zaczął się od gigantycznych problemów budżetowych Aten, sprawił, że za reformy emerytalne wzięli się już m.in. Grecy, Hiszpanie oraz Francuzi.

Jednak redukcje wydatków socjalnych, podwyższanie emerytur lub nawet zamrażanie płac w sferze publicznej, czyli środki zalecane obecnie przez Brukselę, budzą coraz większe opory społeczeństw Zachodu. I nie wiadomo, jak długo rządy krajów UE, które bez względu na swą opcję polityczną stawiają teraz na cięcia budżetowe, wytrwają przy tej surowej polityce pomimo protestów związków zawodowych, demonstracji i testów wyborczych. Nawet notowania, wydawałoby się, niezatapialnego premiera Silvia Berlusconiego chwieją się teraz m.in. z powodu zapowiadanego zrównania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn we Włoszech.

Komisja Europejska zamierza jesienią podsumować rozpoczętą wczoraj debatę publiczną na temat emerytur. Również wtedy przedstawi propozycje wspólnej regulacji oraz nadzoru nad prywatnymi funduszami emerytalnymi. Niektórzy lewicujący publicyści już wczoraj krytykowali KE, że ogłoszonym wczoraj dokumencie, który ma być podstawą debaty, zbytnio skupia się na haśle: "Pracuj więcej", a nie przykłada dostatecznej wagi do pobudzania przyrostu liczby urodzeń oraz imigracji, która mogłaby spowolnić starzenie się Europy i tym samym pomóc systemom emerytalnym.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos