PO, która do tej pory brak reform tłumaczyła groźbą wet prezydenckich, straciła alibi. Ekonomiści coraz głośniej domagają się reform ograniczających
deficyt budżetowy. Domaga się tego od wszystkich krajów członkowskich również Unia Europejska.
Jeśli nie zmniejszymy deficytu sektora finansów publicznych i długu publicznego, nie będziemy mogli wejść do strefy euro. Inwestorzy kredytujący nasze życie ponad stan zaczną nam wystawiać wyższe rachunki, co podbije koszty obsługi zadłużenia. To nakręci spiralę długów.
Osoba z rządu prosząca o anonimowość zapewniła nas, że rząd ma tę świadomość i będzie zaciskał pasa. Przyszłoroczny deficyt budżetowy ma być mniejszy od tegorocznego i nie przekroczy 40 mld zł. Wprawdzie według ustawy budżetowej dziura w państwowej kasie miała wynieść w tym roku 52,2 mld zł, ale eksperci szacują, że faktycznie może być o 10-15 mld zł mniejsza. Rząd na najbliższym posiedzeniu zajmie się założeniami do przyszłorocznego budżetu.
Minister finansów Jacek Rostowski wczoraj w Radiu TOK FM przedstawił plan reform, które rząd Tuska chce przeprowadzić do przyszłorocznych wyborów parlamentarnych. Odkurzył cztery projekty, których poparcia w marcu odmówił prezydent Lech Kaczyński: wprowadzenia tzw. reguły wydatkowej, reformy emerytur mundurowych, nowelizacji ustawy rentowej i zmiany reguły wydatków na obronność.
Kaganiec na budżet • Reguła wydatkowa ma być swego rodzaju kagańcem nałożonym na wydatki budżetu - mogłyby rosnąć co roku maksymalnie o wskaźnik inflacji plus 1 pkt proc.
- Reguła wydatkowa jest kluczowa, bo w latach 2005-07 nie skorzystaliśmy z dobrej koniunktury i nie ograniczyliśmy wydatków budżetu - uważa minister Rostowski.
Rząd liczy na 3 mld zł oszczędności już w przyszłym roku. W 2012 r. miałyby osiągnąć 5,5 mld zł. Gdyby reguła wydatkowa obowiązywała do 2015 r., budżet nie wydałby 45 mld zł.
• Likwidacja emerytur mundurowych, na które wydajemy 8 mld zł rocznie. Dziś policjant czy wojskowy może przejść na emeryturę po 15 latach pracy. Rząd chce pozbawić tego przywileju nowych, wstępujących do zawodu od 2012 r. Szef resortu finansów zapowiada, że rząd powinien wprowadzić te zmiany przed wyborami. - To zostało jasno powiedziane i potwierdzone podczas wyborów prezydenckich - mówi Rostowski.
Zniesienie mundurówek miałoby dawać w 2060 r. nawet kilkanaście miliardów złotych oszczędności rocznie.
Reforma systemu rentowego ma ograniczyć liczbę nowych rencistów. Chodzi o taki sposób naliczania renty, żeby przejście na nią było mniej opłacalne niż praca do emerytury. Zdaniem Rostowskiego pozostawienie ustawy rentowej w niezmienionym kształcie mogłoby doprowadzić do sytuacji, w której renty zaczęłyby przewyższać świadczenia emerytalne. Zmiana przepisów ma dać po kilkadziesiąt milionów złotych oszczędności w latach 2011-12. Potem będą one szybko rosnąć - nawet do 1,6 mld zł w 2020 r.
• Zmiana reguły wydatków na wojsko. Teoretycznie najtrudniej będzie o podpis Bronisława Komorowskiego pod tą ustawą. To on był pomysłodawcą zasady, by na armię wydawać rocznie 1,95 proc.
PKB. - Ale to nie znaczy, że nie można jej poprawić. Jak ktoś ma zagwarantowaną pulę pieniędzy, to wydatki zawsze się znajdą. Sfera obronna będzie musiała tak samo uzasadniać swoje wydatki jak służba zdrowia czy edukacja - mówi Rostowski, sugerując, że stan finansów publicznych jest dziś poważniejszym zagrożeniem niż zagrożenie militarne.
Zamieńmy KRUS na ZUS Ten plan reform nie rozprasza obaw ekonomistów o stan państwowej kasy. - Nie widzę powodu, by nie zacząć dyskusji choćby o wydłużaniu wieku emerytalnego czy reformie KRUS - mówi Ryszard Petru, główny ekonomista
BRE Banku.
Rząd nie ma zapału, by zajmować się tymi drażliwymi społecznie sprawami. Minister finansów utrzymuje, że nie potrzeba podnosić wieku emerytalnego, bo konstrukcja systemu emerytalnego zapewni, że ludzie będą sami chcieli dłużej pracować. - Każdy jeden rok pracy spowoduje wzrost emerytury o 10 proc. - wyliczał Rostowski.
A KRUS? Dziś nawet najbogatszy rolnik płaci niewielkie składki emerytalne, a państwo dopłaca do emerytur rolniczych 15 mld zł rocznie. - Jest bardzo dobra propozycja opisana przez Michała Boniego, by najbogatszych rolników przenieść z KRUS do normalnego systemu. Bogatsi rolnicy się tego nie boją, bo przecież na nas głosowali - podrzuca minister Rostowski. Szef doradców premiera Michał Boni jednak odpowiada: - Nie ma planów, by najbogatszych rolników przenosić do ZUS. Nie ma też pomysłu, by KRUS zlikwidować. Trwają prace ekspertów nad reformą - mówi "Gazecie".
Petru ostrzega, że pogorszenie sytuacji na rynkach finansowych sprawi, że będziemy musieli zająć się tymi sprawami pod przymusem. - KRUS i mundurówki łatwiej przeforsować niż reformę służby zdrowia - przekonuje.
Namawia do większej oszczędności w wydawaniu państwowych pieniędzy: - Z większą dyscypliną sprawdzać przyznawanie rent i zasiłków chorobowych, zlikwidować ulgę prorodzinną czy becikowe dla najbogatszych, zastanowić się nad obniżeniem zasiłku pogrzebowego, bo w Polsce jest jeden z najwyższych w Europie - wymienia. Dziś wynosi on około 6,5 tys. zł, europejska średnia to równowartość ok. 2 tys. zł.
Ile będą kosztować budżet wyborcze obietnice? Zdaniem Rostowskiego kampania prezydencka przyniosła jedynie przyrzeczenie powrotu do 50-proc. ulgi transportowej dla studentów. Reszta to rzeczy, które już były zaplanowane. Ulga ma kosztować 250 mln zł. Finansowanie
in vitro, co do którego nie ma zgody w PO, to zdaniem ministra jedynie 10 mln zł.