Niemiecki urząd ochrony danych osobowych wszczął postępowanie w sprawie Facebooka. Podejrzewa, że serwis nielegalnie przechowuje dane osób, które nie mają tam nawet konta
- Uważamy, że przechowywanie i przetwarzanie danych osób trzecich jest złamaniem prawa do prywatności - napisał Johannes Caspar z biura ochrony danych osobowych w Hamburgu. Dodał, że jego urzędnicy podjęli już wstępne kroki wobec Facebooka, które mogą zakończyć się grzywną w wysokości kilkudziesięciu tysięcy euro. Niemiecki inspektor dał czas spółce na odpowiedź do 11 sierpnia. Potem rozważy, czy podejmować kolejne kroki.
O co poszło? O dane importowane przez Facebooka ze skrzynek pocztowych jego użytkowników - czyli m.in. adresy e-mail i numery telefonów osób, z którymi się kontaktują. Niemieckiego inspektora zaniepokoiło to, że serwis przetwarza w ten sposób także dane osób, które konta na Facebooku nie mają.
Jak twierdzi Caspar, postępowanie to efekt "wielu skarg" od niemieckich obywateli, do których Facebook wysyłał zaproszenia e-mailem, by założyli konta w serwisie.
W kwietniu Facebook co prawda zmienił opcję polityki prywatności, by użytkownicy mogli blokować dostęp serwisu do danych kontaktowych z poczty, ale Caspar twierdzi, że spółka nie wykasowała zebranych tak wcześniej danych i że są one wykorzystywane do celów marketingowych Facebooka, bez zgody zainteresowanych. Według niemieckiego inspektora to niezgodne z ustawą o ochronie danych osobowych.
Facebook nie komentuje zarzutów. Potwierdza jedynie, że otrzymał list i zamierza nań odpowiedzieć w podanym przez niemieckiego inspektora terminie.
To kolejne zamieszanie wokół Facebooka w Niemczech - w kwietniu tamtejsza minister zapowiedziała, że skasuje konto na Facebooku, bo serwis jej zdaniem nie przestrzega prawa.