Komisja Europejska nie chce tolerować nieodpowiedzialnych banków. Od upadku banku
Lehman Brothers rządy wpompowały w europejski sektor bankowy miliardy euro. Bez tej pomocy część z nich czekało bankructwo. Ale czy banki wyciągnęły wnioski z kryzysu? Komisja Europejska chce teraz to sprawdzić. Zafundowała bankom test szokowy. Tzw. stress testom poddano 91 europejskich banków, w tym polski PKO BP.
Stress testy mają sprawdzić, czy europejski sektor bankowy - ale też pojedyncze banki - wytrzymałby niekorzystny rozwój wydarzeń w ciągu najbliższych dwóch lat. Chodzi o odpowiedź na pytanie, w jakiej kondycji finansowej znajdą się banki, kiedy tempo wzrostu gospodarczego spadnie o 3 pkt proc. poniżej prognoz Komisji Europejskiej, gdy wzrośnie bezrobocie, a kredyty będą gorzej spłacane. Testy mają pokazać, czy w takiej sytuacji niektóre banki nie musiałyby np. skorzystać znów z pomocy rządów. A co by się stało, gdyby
Grecja i
Hiszpania nie spłaciły długów, a europejskie banki straciłyby na posiadanych obligacjach tych krajów? Także na to pytanie mają odpowiedzieć stress testy.
Większość analityków jest jednak zdania, że przeprowadzane właśnie stress testy niewiele powiedzą o prawdziwej kondycji banków. Dlaczego? Kilka krajów strefy euro, m.in. Grecja i Hiszpania, jest zadłużonych po uszy. Tymczasem na potrzeby stress testu europejski nadzór bankowy założył, że testowane banki stracą na obligacjach emitowanych przez te kraje zaledwie kilka, kilkanaście procent zainwestowanych pieniędzy.
- Problem w tym, że nie zakłada się scenariusza, w którym Grecja nie odda np. 50 proc. pożyczonych pieniędzy. To byłoby rozsądne, bo ideą stress testu jest pokazanie scenariusza szokowego, choć niekoniecznie bardzo prawdopodobnego. Wyniki stress testów będą więc znacznie korzystniejsze, niż gdyby założono bardziej skrajny scenariusz - mówi Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK. Podobnego zdania jest Alfred Adamiec, doradca inwestycyjny firmy Efekt. - Założenia przyjęte do stress testu wydają się zbyt łagodne - ostrzega.
Dlaczego test szokowy jest tak mało szokowy? - Niewysoko ustawiona poprzeczka każe przypuszczać, że ze zdaniem testów banki nie powinny mieć problemów. Można odnieść wrażenie, że ten test ma raczej uspokoić opinię publiczną i rynek, a nie pokazać prawdziwą odporność sektora bankowego na wstrząsy - wyjaśnia Alfred Adamiec. Maciej Reluga sugeruje, że wysoko ustawiona poprzeczka mogłaby być odczytana przez rynek jako sygnał, że Grecja będzie musiała ogłosić częściowe niespłacenie długu. - Założenia testu i jego przeprowadzenie oparte zostały o profesjonalne analizy - bronił wczoraj założeń testu Jean-Claude Juncker, szef eurogrupy zrzeszającej kraje strefy euro.
Testom poddano 91 banków, ale tylko jeden z Polski. - Czynnikiem decydującym jest udział instytucji w aktywach sektora, a ponieważ testom poddawane są grupy bankowe, z polskich instytucji będzie to PKO BP - wyjaśnia Katarzyna Biela z Komisji Nadzoru Finansowego. Analitycy są jednak zdania, że PKO BP nie powinien mieć problemów ze zdaniem testu, nawet gdyby scenariusz był bardziej szokowy. Pozytywnie test przeszłyby też inne polskie banki. - Nie obawiam się tego, by PKO BP nie zdał testu. Polskie banki generalnie nie inwestowały w papiery skarbowe emitowane przez kraje, które dzisiaj zagrożone są niewypłacalnością, np. przez Grecję czy Hiszpanię - uspokaja Alfred Adamiec.
Sam PKO BP też nie boi się o wyniki testów. - Dzięki sile kapitałowej i wysokiemu współczynnikowi wypłacalności jesteśmy dobrze przygotowani na zamortyzowanie negatywnych scenariuszy - zapewnia Krzysztof Dresler, wiceprezes PKO BP.
Jednak bać mogą się inne banki z Europy. Wyniki testu poznamy 23 lipca, ale analitycy Deutsche Banku już teraz wytypowali instytucje, które mogą oblać egzamin. Wymieniają m.in. irlandzki Allied Irish Bank (do niego należy 70 proc. udziałów BZ WBK) oraz największy komercyjny bank w Grecji National Bank of Greece. Testów mogą też nie przejść Commerzbank (właściciel
BRE Banku), a także grecki EFG Eurobank Ergasias, który w Polsce prowadzi działalność pod marką
Polbank EFG.
A jeśli któryś bank nie przejdzie testu? Zdaniem jednego z przedstawicieli branży finansowej, który nie chciał być cytowany z nazwiska, konsekwencje nie będą poważne. Właściwy nadzór może jedynie zmusić bank do podwyższenia kapitałów, czyli np. wypuszczenia nowych akcji lub obligacji. Ale takiego scenariusza nikt z europejskich decydentów nie zakłada. Minister finansów Francji Christine Lagarde już 4 lipca oświadczyła, że wyniki testów pokażą, iż banki są w dobrej kondycji.