Na początku roku rząd szacował, że do końca czerwca we wszystkich częściach unijnych funduszy strukturalnych wydamy 10,36 mld zł. Wczoraj Ministerstwo Rozwoju Regionalnego pochwaliło się, że rzeczywisty wynik jest lepszy: w całym kraju wydano i rozliczono 11,92 mld zł. I to pomimo długiej, surowej zimy, która wstrzymywała rozpoczęcie inwestycji budowlanych.
W największym programie operacyjnym "Infrastruktura i środowisko - finansującym m.in. budowę dróg - wydano 2,32 mld zł (wobec 2,06 mld zł planowanych).
W programie operacyjnym "Kapitał ludzki" (dotacje na szkolenia zawodowe, zakładanie nowych mikroprzedsiębiorstw, wsparcie dla pracowników powyżej 50. roku życia itp.) wydano 2,47 mld zł - 200 mln zł więcej, niż przewidywał plan.
W trzecim kluczowym programie - "Innowacyjna gospodarka" - wydatki wyniosły 1,4 mld zł, co oznacza skromne, bo 3-procentowe, przekroczenie prognozy. Skorzystali na tym głównie przedsiębiorcy.
- To, że udało się wydać o ponad 1,5 mld zł więcej ma absolutnie podstawowe znaczenie dla gospodarki w czasie kryzysu. Bo to jest niemała kwota! - mówi "Gazecie" minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska. - Już teraz wiadomo, że większość
przetargów w sektorze budowlanym, w wyższych uczelniach, w samorządach, to są
przetargi napędzane pieniędzmi unijnymi. Gdyby nie one, tych przetargów byłoby może nawet pięć razy mniej dla firm polskich, nawet jeśli są tylko podwykonawcami, to jest rzecz podstawowa - dodaje Bieńkowska.
Jej zdaniem szybsze pompowanie unijnych pieniędzy do gospodarki przynajmniej częściowo zastępuje słabe w ostatnich miesiącach inwestycje w sektorze prywatnym.
Publikując wyniki za pierwsze półrocze, rząd ma też w ręku kolejny dowód na to, że nie ma racji opozycja (PiS), gdy twierdzi, że województwa ściany wschodniej są "sekowane". W ostatnim półroczu
budżet programu operacyjnego "Rozwój Polski wschodniej'' zrealizowano w 116 proc. - wydając i rozliczając 380,4 mln zł. Za te pieniądze kupiono m.in. nowe autobusy komunikacji miejskiej dla Kielc i Białegostoku.
Regionalne programy operacyjne zarządzane samodzielnie przez władze 16. województw w większości radziły sobie dobrze. Rekordzistką jest Małopolska, która swoją prognozę wydatków pieniędzy unijnych zrealizowała w 191 proc. (wydając prawie 540 mln zł).
Niestety, są także takie województwa, które z wydawaniem unijnej kasy radzą sobie słabiej. Bezapelacyjnie najgorszy wynik w kraju odnotowało województwo mazowieckie (rządzi w nim koalicja PO- PSL, a marszałkiem jest polityk PSL Adam Struzik). Własną prognozę wydatków Mazowsze zrealizowało tylko w 52 proc. (!), wydając zaledwie 334 mln zł. Już kolejny raz Mazowsze sytuuje się na dole tabeli.
- To samorząd województwa odpowiada za wdrażanie swojego RPO. Wynik osiągnięty przez woj. mazowieckie nie jest zadowalający, ale mają jeszcze sporo czasu, żeby te pieniądze wydać. Jeśli się okaże, że województwo nie jest w stanie tego zrobić, to trzeba będzie mu pieniądze odebrać, ale tego na razie nie rozważamy - komentuje wiceminister rozwoju regionalnego Krzysztof Hetman.
Licząc od początku obowiązywania obecnego
budżetu Unii (a więc od 1 stycznia 2007 r.) do teraz,
Polska wydała już 28,8 mld zł z unijnych funduszy.