Powodzianie przygotowują kolejny pozew przeciwko skarbowi państwa. Tym razem złożyć go chcą rolnicy z Dwikozów, gdzie woda zalała blisko 2 tys. ha upraw, głównie pod folią.
- Ktoś musi zapłacić za nasze straty. Wały na Wiśle nie były remontowane od kilkudziesięciu lat, a gdy puściły, to zalało mi dziesięć tuneli foliowych z pomidorami, papryką i ogórkami i ponad hektar kalafiorów. Teraz mam dostać 2 tys. zł za hektar, chociaż mam straty 80 tys. zł. Z czego przeżyję do następnych zbiorów? - mówi pani Anna ze Słupczy w gminie Dwikozy. Jej zdaniem państwo nie dopełniło obowiązku zabezpieczenia przeciwpowodziowego.
Podobnie sądzą jej sąsiedzi. - Mamy już około 20 deklaracji w sprawie pozwu, a codziennie do urzędu przychodzą kolejni zainteresowani. Mają pretensje, że odcinki wałów nie były remontowane. Gmina zapewni im pomoc w przygotowaniu zbiorowego pozwu - zapowiada Marek Łukaszek, wójt Dwikozów. Pod pozwem może się podpisać nawet 350 osób. - W całej gminie woda zalała 2 tys. ha, głównie upraw pod folią i upraw warzywnych. Powódź dotknęła 600 rodzin, z czego 300 utrzymywało się tylko z upraw. I rzeczywiście na razie mogą liczyć na wypłaty po 2 albo 4 tys. zł w zależności od wielkości gospodarstwa. A straty są bez porównania większe - wyjaśnia wójt.
Nad podobnym pozwem pracują mieszkańcy Sandomierza. - Formalnie przystąpiło do nas już ponad 60 osób. Zgromadziliśmy dokumenty i we wtorek podpisujemy umowę z kancelarią, która przygotuje pozew w naszym imieniu - mówi Zbigniew Rusak, jeden z inicjatorów akcji.