Biznes Ludzie Pieniądze

Słoneczna dopłata - państwo dotuje energię ze słońca

Marek Wielgo
12.07.2010 , aktualizacja: 11.07.2010 22:47
A A A Drukuj
Jeśli weźmiesz kredyt na zakup i montaż kolektorów słonecznych, państwo zwróci ci nawet 45 proc. kosztów. Ale czy taka inwestycja się opłaca?
Inwestycja w baterie słoneczne najszybciej zwraca się tam, gdzie najmocniej grzeje słońce. Dlatego jest ich tak dużo na dachach w Kalifornii (na zdjęciu)
AP
Inwestycja w baterie słoneczne najszybciej zwraca się tam, gdzie najmocniej grzeje słońce. Dlatego jest ich tak dużo na dachach w Kalifornii (na zdjęciu)
Okres zwrotu inwestycji w panele słoneczne (w latach)
Okres zwrotu inwestycji w panele słoneczne (w latach)
W życiu są pewne tylko dwie rzeczy - śmierć i podatki. Dziś możemy dodać trzecią - podwyżki cen energii. Warto więc chyba inwestować w urządzenia, dzięki którym można ją oszczędzać. Tym bardziej że skorzysta na tym i środowisko.

Tomasz Bzymek wybudował trzy lata temu dom, w którym od razu zainstalował kolektor słoneczny. - Staram się żyć ekologicznie - wyjaśnia. Zaczął jednak doceniać także ekonomiczne korzyści tego rozwiązania. Rocznie wydaje na gaz do ogrzewania domu i podgrzewania wody ok. 3-3,5 tys. zł. Wydatki znajomych pana Tomasza, którzy mają porównywalne domy, ale bez kolektora słonecznego, są nawet o tysiąc złotych wyższe.

Być może także i oni zdecydują się na takie urządzenie, bo od kilku dni można je kupić i zamontować za kredyt, którego - uwaga! - aż 45 proc. spłaca Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW). Z badań, które na jego zlecenie przeprowadziła firma GfK Polonia wynika, że tego typu inwestycję z tak dużą dopłatą poważnie rozważy co trzeci właściciel domu jednorodzinnego. Dla ilu wystarczy pieniędzy? Prawdopodobnie dla blisko 30-40 tys. Na dopłaty do kolektorów słonecznych fundusz przeznaczy bowiem 300 mln zł. W dodatku mogą po nie sięgać nie tylko właściciele domów jednorodzinnych, ale także wspólnoty mieszkaniowe. Warunek jest tylko jeden - nie mogą korzystać z ciepła z sieci miejskiej.

Oczywiście każdy przypadek jest inny. Dlatego warto policzyć, jak się mają spodziewane oszczędności do kosztów inwestycji. Na szczęście dopłata z NFOŚiGW obejmuje nie tylko sam kolektor słoneczny, ale także m.in. zasobnik wody, aparaturę kontrolno-pomiarową, automatykę i przewody instalacyjne. Koszty w przeliczeniu na metr kwadratowy kolektora nie mogą jednak przekroczyć 2,5 tys. zł.

Co to oznacza w praktyce? Załóżmy, że kolektor ma mieć 6 m kw. (wystarczy dla czteroosobowej rodziny mieszkającej w domu jednorodzinnym). Całkowity koszt inwestycji (wraz z montażem) powinien się więc zmieścić w kwocie 15 tys. zł. Dopłata wyniesie wówczas przeszło 6,7 tys. zł. A jeśli wydatki będą większe, np. 18 tys. zł? Inwestor nie straci dopłaty. Inwestycja będzie go jednak kosztowała o 3 tys. zł więcej.

- Dzięki kolektorom słonecznym spadną rachunki za energię. Te oszczędności pozwolą zaś spłacić kredyt w ciągu kilku lat - zachęca rzecznik NFOŚiGW Witold Maziarz.

Opłacalność zależy jednak od wielu czynników. Oczywiście najważniejszym jest ilość zużywanej przez nas energii i jej cena oraz koszt inwestycji (dojdą też koszty eksploatacji).

Sprzedażą kolektorów słonecznych zajmuje się m.in. Przemysław Kata, młody przedsiębiorca, którego pomysł na biznes zwyciężył dwa lata temu w konkursie "Pomysł na firmę" (organizowanym przez Raiffeisen Bank Polska i "Gazetę"). Kata ocenia, że dla domu jednorodzinnego całe urządzenie wraz montażem kosztuje przeciętnie ok. 10-15 tys. zł. Jednak w przypadku już istniejących domów mogą dojść koszty (1-2 tys. zł) przeróbek instalacji oraz konstrukcji, która jest niezbędna w przypadku domów z płaskim dachem. Ewentualny coroczny przegląd może kosztować ok. 100 zł, a wymiana glikolu propylenowego w instalacji (co pięć lat) wiąże się z wydatkiem 400-500 zł.

Prof. Dorota Chwieduk z Instytutu Techniki Cieplnej na Politechnice Warszawskiej uważa, że o zainstalowaniu kolektora słonecznego powinni pomyśleć zwłaszcza ci właściciele domów, którzy korzystają z drogich źródeł energii, np. podgrzewają wodę prądem. W NFOŚiGW twierdzą, że w tym przypadku pięcioosobowa rodzina może zaoszczędzić przeszło 1,5 tys. zł rocznie. Dzięki dopłacie inwestycja w kolektor powinna się zwrócić po pięciu, sześciu latach. Przy ogrzewaniu olejem opałowym lub gazem okres zwrotu wydłuży się do blisko 10 lat.

Według Instytutu Energetyki Odnawialnej najwięcej kolektorów słonecznych sprzedaje się u nas w województwach małopolskim i śląskim. Nie mają jednak na to wpływu warunki nasłonecznienia, bo są one podobne w całym kraju. Poza tym kolektory czerpią energię ze słońca także wtedy, gdy niebo jest zachmurzone. Nie zapewnią nam one jednak gorącej wody przez cały rok, a tym samym nie uniezależnią nas od dostawców paliwa. Tomasz Bzymek opowiada, że w słoneczne wiosenne i jesienne dni ma w kranach wodę o temperaturze 40-45 stopni Celsjusza, a zimą nie przekracza ona 35 stopni. W tym okresie włączany musi być więc piec gazowy.

PORADNIK

Dokąd po kredyt

Pierwszym bankiem, który zaczął udzielać kredytów z dopłatą jest Mazowiecki Bank Regionalny (MBR) i zrzeszone z nim 73 banki spółdzielcze. Od dziś taki kredyt włączył też do swojej oferty Bank Ochrony Środowiska (BOŚ). Wkrótce dołączą jednak także Bank Polskiej Spółdzielczości, Spółdzielcza Grupa Bankowa, Krakowski Bank Spółdzielczy i Warszawski Bank Spółdzielczy.

Dlaczego tylko banki spółdzielcze? Bo pozostałe, w tym m.in. PKO BP, nie były zainteresowane udziałem w tym programie. Uwaga! Warto poczekać, aż wszystkie banki uczestniczące w programie ruszą z akcją kredytową. Dlaczego? Żeby wybrać najkorzystniejszą ofertę. Mogą się one znacznie różnić, np. pod względem długości okresu kredytowania (w MBR - od trzech miesięcy do pięciu lat, w BOŚ - do ośmiu lat, a wspólnoty mieszkaniowe nawet do 20 lat), wysokością oprocentowania (w BOŚ marża dodawana do stopy WIBOR wynosi 6-7 pkt proc., w MBR - powyżej 3,5 pkt proc., co może dać w sumie 7,5-11 proc. w skali roku), prowizji oraz opłaty za wcześniejszą spłatę kredytu.

Ten ostatni parametr kredytu jest ważny zwłaszcza dla tych, którzy mają gotówkę. Jednak jeśli nie sięgną po kredyt, nie dostaną dopłaty. Na szczęście zarówno MBR, jak i BOŚ nie zamierzają dodatkowo zarabiać na takich klientach. Innymi słowy, nie zapłacą oni kary za wcześniejszą spłatę kredytu.

Jakie procedury?

Inwestor składa w banku równocześnie dwa wnioski - kredytowy oraz o dopłatę. Fundusz wypłaci ją po zakończeniu i rozliczeniu inwestycji. Oczywiście inwestor musi ją udokumentować. Bank zażąda faktur oraz protokołu odbiorczego podpisanego przez uprawnionego montażystę.

W BOŚ dowiedzieliśmy się, że w praktyce rozpatrzenie wniosku kredytowego nie powinno trwać dłużej niż tydzień od złożenia kompletu dokumentów. Bank nie da jednak inwestorowi pieniędzy do ręki. Będą one przelane na konto firmy, od której kupi on urządzenia oraz ewentualnie tej, która je zamontuje.

Załóżmy, że w firmie X zamówimy zostaw kolektora słonecznego wraz z montażem. Po wykonaniu roboty firma wystawi nam fakturę. Idziemy z nią wówczas do banku, który na jej podstawie przeleje zapłatę na konto firmy.

Taką operację możemy też wykonać w dwóch ruchach - firma wystawia nam najpierw fakturę za urządzenie (bank przelewa zapłatę), a potem za jego montaż (bank reguluje resztę należności).

Po dostarczeniu wspomnianego wyżej protokołu odbiorczego trzeba się liczyć z tym, że bank przyśle kogoś na inspekcję (nie weźmie za to dodatkowych pieniędzy). Mając pewność, że kredyt został właściwie spożytkowany, bank wystąpi do NFOŚiGW o dotację. Najprawdopodobniej trafi ona na rachunek kredytobiorcy (zmniejszając tym samym kredyt) dopiero po dwóch, trzech miesiącach od zakończenia inwestycji.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    21 głosów