Decyzja oznacza, że każdy, kto kupił
iPhone'a w
USA od debiutu w czerwcu 2007 r. aż do dziś, może w przypadku wygranej liczyć na odszkodowanie. Główny zarzut wobec
Apple'a jest taki, że spółka podpisała umowę na wyłączność z siecią AT&T aż na pięć lat. A konsumenci nie wiedzieli, podpisując dwuletnie umowy, że z operatorem będą de facto związani dłużej.
O pięcioletniej umowie na wyłączność pierwszy pisał w 2007 r.
dziennik "USA Today", jednak żadna ze spółek nigdy tego oficjalnie nie potwierdziła (potwierdzenie znalazło się w dokumentach sądowych).
AT&T już przy debiucie iPhone'a stwierdziło, że nie usunie simlocka nawet po wygaśnięciu dwuletniej umowy. W przypadku nowego iPhone'a Apple i AT&T uczyniły jedynie drobny wyłom w strategii: w salonie Apple'a klient może kupić telefon bez planu taryfowego. Ale płaci o 400 dol. więcej i wciąż zostaje w AT&T, bo to z tą siecią musi podpisać umowę, by z iPhone'a dało się dzwonić.
Pozew został złożony już w październiku 2007 r. Pozywający domagają się, by Apple nie mógł sprzedawać w USA iPhone'ów działających wyłącznie w sieci AT&T. Oskarżają też spółkę o zaburzanie wolnej konkurencji.