Komisja Europejska po raz kolejny sprawdziła, jak wygląda konkurencja na rynku motoryzacyjnym - kluczowym sektorze europejskiej gospodarki (Unia Europejska jest największym producentem aut na świecie).
Generalna konkluzja jest pozytywna: w porównaniu z ubiegłym rokiem
ceny aut (już po uwzględnieniu rabatów, opodatkowania itp.) w większości państw Unii spadły. W niektórych nawet bardzo. Przykładowo, na Litwie i w Rumunii, gdzie średnia cena aut spadła aż o (odpowiednio) 11 i 10 proc. W innych krajach spadki cen były bardziej umiarkowane. Już po uwzględnieniu inflacji w Hiszpanii ceny spadły o 4,7 proc., w Polsce i we Włoszech - o nieco ponad 1 proc.
Tylko w dwóch państwach Unii za
samochody trzeba płacić w tym roku więcej. W Szwecji ceny nowych aut wzrosły o 2,7 proc., zaś w Wielkiej Brytanii - aż o 7,7 proc.
Spadek cen samochodów to efekt kryzysu i ich mniejszej sprzedaży zmuszających koncerny od ostrej walki o klienta. W 2009 r. w całej UE zarejestrowano 14,4 mln nowych samochodów. To o prawie 10 proc. mniej niż przed trzema laty.
Badanie Brukseli potwierdziło, że pomiędzy poszczególnymi krajami UE wciąż utrzymują się różnice cenowe (choć mniejsze niż w przeszłości). Te różnice są często trudne do wytłumaczenia, nie układają się w jakiś logiczny ciąg. I dlatego przed zakupem nowego auta warto sprawdzić, jakie ceny oferuje diler w sąsiednim kraju Unii.
Przykładowo, hatchback Renault Mégane (przedstawiciel najpopularniejszej klasy kompaktów) we Francji (czyli w ojczyźnie producenta) kosztuje aż 19 900 euro, w Słowenii - już tylko 15 694 euro, a w Bułgarii - zaledwie 14 829 euro.
Inny przykład: popularny samochód miejski Volkswagen Polo kosztuje w swojej ojczyźnie (w Niemczech) 10 210 euro, w Wielkiej Brytanii - 8499 euro, zaś w Czechach - jedynie 7460 euro!
Komisja ma jednak także złe wiadomości dla europejskich konsumentów-użytkowników samochodów.
Choć samochody w większości krajów staniały, ceny napraw i części zamiennych rosły szybciej niż
inflacja. - Z przykrością stwierdzam, że ceny napraw i części zamiennych mimo recesji stale rosną. Wynika z tego, że zaostrzenie konkurencji na rynku usług posprzedażowych było właściwym wyborem i powinno doprowadzić do zwiększenia wydajności tych usług z korzyścią dla europejskich konsumentów - powiedział Joaqu~n Almunia, wiceprzewodniczący Komisji i komisarz odpowiedzialny za politykę konkurencji.
Bruksela ma nadzieję, że sytuację na rynku usług serwisowych i części zamiennych uzdrowią obowiązujące od miesiąca nowe przepisy.