W lutym władze Nadrenii Północnej-Westfalii kupiły za 2,5 mln euro skradzioną płytę z danymi niemieckich obywateli, którzy unikali płacenia podatków. Jak podały w środę niemieckie organy ścigania, ostatnie przeszukania mają związek właśnie z danymi znajdującymi się na płycie.
150 pracowników skarbówki w asyście prokuratorów przeszukało biura banku Credit Suisse w 13 niemieckich miastach w poszukiwaniu dowodów na to, że pracownicy banku pomagali Niemcom unikać płacenia podatków. W sumie 1,1 tys. osób mogło zataić dochody w wysokości 400 mln euro.
Jak podają niemieckie media, już po ujawnieniu faktu, że władze kupiły płytę z danymi, do unikania płacenia podatków przyznało się 10 tys. osób. Według niepotwierdzonych szacunków na tajnych szwajcarskich kontach
Niemcy mogą trzymać nawet 200 mld euro.
Niemcy już kilka razy kupowali płyty CD z danymi klientów zagranicznych banków, m.in. z banku LGT z księstwa Liechtenstein. Najostrzej na takie postępowanie reagowały władze Szwajcarii. - To atak na Szwajcarię - mówił tamtejszy szef MSW, gdy Niemcy kupowały ostatnią płytę.
Gdy pod koniec 2009 roku
Francja nie oddała skradzionych danych, Szwajcarzy zerwali umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania.