Z raportu HRW wynika, że dziesięcioletnie
dzieci nielegalnie pracują na plantacjach tytoniu w Kazachstanie, które następnie dostarczają tytoń do należącej do Philipa Morrisa fabryki. Jak czytamy w raporcie, choć
praca dzieci powinna być potępiana w każdej formie, praca przy zbieraniu tytoniu jest dla nich szczególnie niebezpieczna - jest to groźne dla zdrowia, może powodować występowanie wysypki na całym ciele i groźnych problemów żołądkowych. Plantacje tytoniu to także zagrożenie dla dorosłych ze względu na niezwykle ciężkie warunki
pracy, m.in. brak dostępu do bieżącej wody i konieczność mycia się i picia ze skażonych bakteriami kanałów irygacyjnych. Raport powstał opierając się na zeznaniach 68 pracowników kilku plantacji z Kazachstanu.
"Philip Morris International zdecydowanie sprzeciwia się jakiejkolwiek formie wykorzystywania dzieci do pracy" - powiedział w rozmowie z "NYT" rzecznik koncernu Peter Nixon. Jednocześnie zapewnił, że tytoń z plantacji w Kazachstanie stanowi tylko promil globalnych zakupów koncernu (Philip Morris kupił tam w ubiegłym roku 1,5 tys. ton z 400 tys. całego zakupionego tytoniu) i po przejrzeniu kopii raportu obiecał w imieniu firmy, że wprowadzi niezbędne zmiany, które wyeliminują kupowanie tytoniu z takich źródeł. Nixon podziękował też Human Rights Watch za zwrócenie uwagi na ten problem. Jak stwierdził, firma będzie żądała od właścicieli farm, aby z każdym pracownikiem podpisywali umowy o
pracę, muszą być to koniecznie ludzie pełnoletni. Jednocześnie koncern planuje zatrudnić osoby, które będą nadzorowały, czy na plantacjach jednak nie pracują dzieci.
W ubiegłym roku przychody Philipa Morrisa ze sprzedaży papierosów i innych produktów przekroczyły 25 mld dol. Najbardziej znane marki tego koncernu to Marlboro, L&M i Chesterfield.