British Airways i Iberia w sprawie połączenia porozumiały się wstępnie już w listopadzie 2009 r., a w kwietniu podpisały ostateczną umowę. Od tego czasu czekały na zgodę Komisji Europejskiej, która sprawdzała, czy fuzja nie naruszy zasad konkurencji.
BA i Iberia wspólnie tworzą nową firmę - International Airlines Group, w której Brytyjczycy będą mieli 55 proc. udziałów, a Hiszpanie - 45 proc. Po niemieckiej Lufthansie będzie to drugi co do wielkości przewoźnik w Europie pod względem kapitalizacji. Po połączeniu linia ma dysponować 419 samolotami latającymi do ponad 200 miast na całym świecie, będzie wozić 62 mln pasażerów rocznie.
Połączenie BA i Iberii da oszczędności rzędu 400 mln euro rocznie m.in. dzięki możliwościom negocjowania lepszych cen w przypadku zakupów paliwa czy samolotów. Te korzyści to kluczowy powód połączenia dwóch linii, które w ostatnim czasie ponosiły znaczące straty i coraz trudniej im było konkurować z tanimi przewoźnikami jak Ryanair.
Zgoda KE na fuzję nie była wczoraj jedyną pozytywną informacją dla Brytyjczyków i Hiszpanów.
Bruksela bowiem otworzyła też drogę BA oraz Iberii do ściślejszej współpracy z linią American Airlines będącą z nimi w jednym sojuszu One World.
Trzy linie chcą ściśle współpracować, wykorzystując możliwości otwierającego się coraz szerzej nieba nad Atlantykiem pomiędzy Europą a
USA. - To dobra wiadomość dla pasażerów, którzy będą mogli korzystać z szerszego wyboru lotów, ale ciągle będą też odczuwali pozytywne skutki konkurencji - powiedział Joaquin Almunia, komisarz UE ds. konkurencji.
By uzyskać zgodę Komisji Europejskiej, linie musiały jednak pójść na pewne ustępstwa. Zgodziły się m.in. na oddanie pewnych slotów (przedziałów czasowych) na lądowanie i starty na londyńskich lotniskach Heathrow i Gatwick w przypadku lotów do Bostonu, Nowego Jorku, Dallas i Miami. Muszą też ułatwić konkurencji dostęp do swoich lotów dowożących pasażerów na lotniska przesiadkowe.