Sędziowie TK potraktowali sprawę jak gorący kartofel. Przez długi czas nie chcieli zajmować się tak drażliwą społecznie kwestią. Z sondaży wynika, że kobiety nie chcą dłużej pracować. Sprawę na wokandę zdecydowali się wpisać po niemal trzech latach od złożenia wniosku.
Złożył go tragicznie zmarły w Smoleńsku rzecznik praw obywatelskich Janusz Kochanowski.
- Nie jest możliwe wskazanie racjonalnych argumentów, które usprawiedliwiałyby utrzymanie wieku emerytalnego wyznaczanego na podstawie płci - napisał w skardze.
Dziś na emeryturę kobiety mogą przechodzić w wieku 60 lat, mężczyźni - 65. Czy to zróżnicowanie jest sprawiedliwe? Zdaniem RPO nie.
- Krótszy wiek emerytalny kobiet, a tym samym krótszy okres podlegania ubezpieczeniu, prowadzi do sytuacji, w której kobiety krócej oszczędzają na swoją emeryturę, natomiast dłużej ją pobierają, co powoduje istotne zróżnicowanie wysokości pobieranych świadczeń w porównaniu z mężczyznami - mówił Kochanowski.
Dlatego rzecznik chciał, aby kobiety pracowały tyle, co mężczyźni. Tłumaczył, że będzie to z korzyścią dla Polek. Jeśli Trybunał podzieli argumenty RPO, możliwe są trzy opcje:
Wariant 1. Sejm, wykonując wyrok, uchwali, że kobiety i mężczyźni pracowaliby do 60. roku życia. To jednak mało prawdopodobne, w Europie jest teraz tendencja do wydłużania czasu
pracy, a nie jego skracania.
Wariant 2. Kobiety i mężczyźni pracowaliby do 62. roku życia. Takie rozwiązanie proponowała już reforma emerytalna z 1999 roku. To propozycja kompromisowa - kobiety w niej pracują niewiele dłużej niż do tej pory, a mężczyźni trochę krócej.
Wariant 3. Kobiety tak jak mężczyźni pracowałyby do 65. roku życia. Ta opcja zdaniem ekspertów jest najkorzystniejsza dla samych kobiet i najbardziej prawdopodobna do wprowadzenia.
- Gdyby kobiety pracowały pięć lat dłużej, to ich emerytura mogłaby być wyższa nawet o 30 proc. - przekonuje Małgorzata Rusewicz, dyrektorka departamentu dialogu społecznego i stosunków pracy PKPP Lewiatan. Na niższe świadczenia kobiet oprócz niższego wieku emerytalnego wpływają także przerwy w pracy spowodowane macierzyństwem i wychowaniem
dzieci. - W skrajnych przypadkach
kobieta po przejściu na emeryturę w wieku 60 lat może pobierać świadczenie w wysokości tylko 20 proc. ostatniego
wynagrodzenia - dodaje Rusewicz.
Przeciwni zrównaniu wieku są związkowcy. Twierdzą, że takie rozwiązanie jest zgodne z naszą tradycją, zgodne z naszymi przyzwyczajeniami i ocenami społecznymi. Rząd jest podzielony. Za zrównaniem, a później nawet jego wydłużaniem jest minister Michał Boni. Przeciwna jest minister pracy Jolanta Fedak i minister finansów Jacek Rostowski.
Pięcioletnia różnica między wiekiem emerytalnym kobiet i mężczyzn pojawiła się w prawie w 1954 r. Uzasadniano ją "słabszą konstrukcją psychofizyczną kobiet" oraz potrzebą zrekompensowania im dwóch etatów - jednego w pracy, a drugiego w domu z rodziną.
Zdecydowana większość państw europejskich zrównała lub chce zrównać wiek emerytalny kobiet. Na przykład Niemki będą pracować do ukończenia 67 lat - tak jak mężczyźni, Estonki - do 63, a Łotyszki i Węgierki - do 62. roku życia. Wiek emerytalny zrównał i podwyższył nawet Watykan. Benedykt XVI postanowił, że pracownicy państwa watykańskiego będą mogli przechodzić na emeryturę w wieku 67 lat, zarówno mężczyźni, jak i kobiety.
Po latach zwlekania teraz Trybunał Konstytucyjny potraktował sprawę bardzo poważnie. Wniosek rozpozna w pełnym składzie, a rozprawie będzie przewodniczyć prezes TK Bohdan Zdziennicki.
• Wniosek RPO o zrównanie wieku emerytalnego nie dotyczy osób, które w 1999 r. (moment wejścia w życie reformy emerytalnej) miały ukończone 50 lat i nie należą do OFE.