Biznes Ludzie Pieniądze

Grecy znów strajkują, bo rząd zmusza ich do dłuższej pracy

Leszek Baj
15.07.2010 , aktualizacja: 15.07.2010 19:47
A A A Drukuj
Grecją wstrząsają strajki przeciwko reformom mającym załatać wielką dziurę w budżecie. Do tej pory rząd w Atenach przeforsował już cięcia warte około 8 proc. greckiego PKB, czyli 19 mld euro
W czwartek w Atenach protestujący znów wyszli na ulice, by rząd usłyszał ich sprzeciw wobec reform
W czwartek w Atenach protestujący znów wyszli na ulice, by rząd usłyszał ich sprzeciw wobec reform
Wczoraj znowu sparaliżowane były greckie lotniska z powodu strajku kontrolerów powietrznych. Protestowali też poborcy podatkowi, pracownicy służby celnej oraz urzędnicy państwowi.

Na ustępstwa z pracodawcami poszły jednak wczoraj związki skupiające pracowników sektora prywatnego. Związek zawodowy GSEE podpisał porozumienie, które przewiduje zamrożenie pensji w tym roku i wzrosty uwzględniające tylko inflację w strefie euro w kolejnych dwóch latach.

Pracownicy greckiego sektora publicznego od początku tego roku przeżywają katorgi. Przyzwyczaili się do wygodnego życia, tymczasem rząd zdecydował się na wprowadzenie aż czterech pakietów cięć budżetowych oraz reformy emerytalnej, by ratować kraj przed bankructwem. - Rząd obciął nasze dochody i podniósł nam podatki, a teraz złamał obietnice przedwyborcze o niepodnoszeniu wieku emerytalnego - lamentują pracownicy ze związku zawodowego ADEDY skupiającego urzędników państwowych.

Przeprowadzenie drastycznych reform jest warunkiem przyznanej przez państwa Unii Europejskiej i Międzynarodowy Fundusz Walutowy pomocy sięgającej 110 mld euro. W sumie reformy mają przynieść oszczędności lub dodatkowe dochody do budżetu warte 8 proc. greckiego PKB, czyli 19 mld euro. Dzięki temu deficyt sektora finansów publicznych w Grecji ma spaść z 13,6 proc. PKB w 2009 r. do 8 proc. PKB w tym roku.

Na czym do tej pory polegały zmiany?

Rząd w Atenach zamroził wzrost pensji w sektorze budżetowym aż do 2014 r. Obciął bonusy przyznawane pracownikom oraz emerytom na Wielkanoc i Boże Narodzenie, co dla niektórych oznacza kilkunastoprocentowe obniżki pensji. W sumie dzięki temu rząd oszczędzi 3,4 mld euro. Podwyższył podatki - akcyzę na papierosy, alkohol i paliwo (ponad miliard euro zwiększonych dochodów) oraz VAT z 19 do 23 proc., co da niemal 2 mld euro. Obcięto wydatki inwestycyjne. Grecki rząd wprowadza też zmiany w systemie podatkowym, tak by zmniejszyć szarą strefę i zwiększyć ściągalność podatków (nakazał np. montaż kas fiskalnych taksówkarzom).

Te wszystkie działania dążą do zmniejszenia deficytu, jednak by poradzić sobie z największą grecką zmorą - czyli sięgającym 300 mld euro długiem publicznym - trzeba czegoś więcej. Dlatego rząd premiera Jeorjosa Papandreu zdecydował się na wprowadzenie reformy emerytalnej.

Wiek emerytalny dla mężczyzn w Grecji wynosi podobnie jak w Polsce 65 lat, a dla kobiet - 60 lat. W wyniku reformy ma być stopniowo zrównywany. Grecki rząd chce też stopniowo wydłużać faktyczny wiek przechodzenia na emeryturę z obecnego poziomu 61,4 roku do 63,5 w 2015 r. A okres składkowy do pełnej emerytury ma być wydłużony do 40 lat z obecnych 35-37 lat.

To niezbędne, bo w Grecji jest już 2,6 mln emerytów na 11 mln mieszkańców. Do tego Grecy żyją stosunkowo długo - kobiety średnio 82,6 roku, o 2,5 roku dłużej niż Polki, a mężczyźni 77,4 roku - aż o 6 lat dłużej niż Polacy. Nic dziwnego, że OCED ocenia grecki system emerytalny jako jeden z najdroższych w Europie. Szacunki Komisji Europejskiej wskazują, że bez reform wydatki emerytalne wzrosną z obecnego poziomu 12 proc. PKB do 24 proc. PKB za 50 lat.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów