"Gazeta" opisuje tę sprawę już od wielu miesięcy. Zaczęła się, gdy samorząd województwa lubelskiego (PO-PSL) dokonał ingerencji w listę projektów inwestycji, które mają dostać unijną dotację. Chodziło o tę część Regionalnego Programu Operacyjnego (RPO), która finansowała infrastrukturę szkolną i sportową.
Nabór wniosków o dotację zaczął się w 2009 r., spłynęły 154 wnioski. Eksperci uszeregowali je od najlepszego do najgorszego. Świetne oceny eksperckie i bardzo wysokie miejsce - praktycznie gwarantujące dotację - dostały m.in. Parczew i Ryki. W obu miastach miały powstać baseny przy szkołach.
Lokalnym politykom decyzja ekspertów jednak się nie spodobała. Powołując się na "ważny interes społeczny", zdegradowali Ryki i Parczew na sam dół... listy rezerwowej. A na ich miejsce wskoczyły projekty, które przez ekspertów zostały uznane za słabe.
To pierwszy przypadek w kraju, gdy politycy tak brutalnie "poustawiali" listę odbiorców dotacji. Po naszych publikacjach kontrolę w lubelskim RPO rozpoczęło Ministerstwo Rozwoju Regionalnego. - I stwierdziliśmy naruszenie prawa, poprosiliśmy więc o środki naprawcze - mówi "Gazecie" Krzysztof Hetman, wiceminister rozwoju regionalnego.
Władze województwa szły w zaparte. Długo nie chciały się pogodzić z wynikami kontroli (marszałek nie chciał podpisać jej wyników). Ale - jak dowiedziała się "Gazeta" - w końcu się ugiął. Kampania wyborcza do samorządów za pasem, a dalsze trwanie przy błędzie mogło się zakończyć dla samorządu prawdziwą katastrofą - MRR zagroziło, że odmówi rozliczania unijnych dotacji w ramach RPO. A to odcięłoby setki beneficjentów od unijnej kasy, a samorząd wojewódzki naraziło np. na pozwy sądowe.
- Szukamy takiego rozwiązania, które zadowoli wszystkie gminy. Zarząd województwa walczy o dodatkowe środki i zmierzamy do tego, żeby Parczew i Ryki otrzymały dotację - powiedział "Gazecie" marszałek województwa lubelskiego Krzysztof Grabczuk. Dodatkowe, ekstra pieniądze będą pochodzić albo z oszczędności w innych częściach RPO, albo z tzw. dostosowania technicznego, czyli pieniędzy, które
Polska dostała z Brukseli w nagrodę za bardzo dobre wyniki polskiej gospodarki. W sumie dostaliśmy 636 mln euro, 150 mln euro będzie do podziału pomiędzy wszystkie 16 województw.
Czy rząd zgodzi się na takie rozwiązanie? Ministerstwo Rozwoju Regionalnego nie mówi nie. - Każdy sposób, który będzie zmierzał w stronę przywrócenia stanu pierwotnego [gwarantującego Rykom i Parczewowi dotację] będzie dla nas OK - mówi wiceminister Hetman.
Pokrzywdzeni odbiorcy dotacji cieszą się, że sprawa ma taki właśnie finał. Leszek Filipek, starosta rycki: - My już ogłosiliśmy
przetarg na projekt basenu. Oczywiście warunkiem jego rozstrzygnięcia jest decyzja marszałka o przyznaniu dotacji.