Chodzi o nowelizację ustawy o radiofonii i telewizji, która ma wprowadzić do polskiego prawa przepisy unijnej dyrektywy o audiowizualnych usługach medialnych.
Polska miała to zrobić już w grudniu 2009 r. Według Julisza Brauna, szefa departamentu strategii i analiz Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, projekt ustawy "jest już prawie gotowy". - Może on wpłynąć do Sejmu po wakacjach parlamentarnych - powiedział nam Braun
Najbardziej kontrowersyjnym punktem nowelizacji jest legalizacja product placement, czyli umieszczania marek produktów i usług w programach telewizyjnych i filmach. Będzie ono dozwolone w filmach i serialach, programach sportowych oraz rozrywkowych, z wyjątkiem programów dla dzieci.
Firma badawcza PQ Media szacuje, że w 2008 r. polski rynek product placement był wart ok. 42 mln dolarów, a w tym roku ma on wzrosnąć do ponad 60 mln dolarów. Dlatego nowelizację z radością powitały nie tylko telewizje, ale również firmy producenckie, które widzą w niej szanse na szybkie zwiększanie swoich przychodów. Jak już pisaliśmy, z tego powodu legalizacji ukrytej reklamy sprzeciwiają się wydawcy prasy. Na razie bezskutecznie. - Przyjęte założenia dopuszczają product placement w formie, którą oprotestowaliśmy. To bardzo niekorzystne dla gazet - mówi Maciej Hoffman z Izby Wydawców Prasy.
Kolejną korzystną dla telewizji, a niekorzystną dla innych mediów zmianą ma być liberalizacja limitów reklamowych. Z założeń wynika, że stacje będą mogły przerywać filmy reklamami co 30 minut, a nie jak obecnie co 45 minut. Rząd nie zgodził się jednak na skrócenie minimalnej przerwy między blokami reklamowymi z 20 do 10 minut.
Zdaniem Joanny Kazak z domu mediowego Mindshare zagęszczenie bloków reklamowych będzie oznaczało ich skrócenie, bo stacje nadal nie będą mogły przeznaczyć na reklamę więcej niż 12 minut na godzinę. - Wskaźnik irytacji reklamą w telewizji jest obecnie na jednym z najwyższych poziomów. Jednak krótsze bloki reklamowe raczej go nie obniżą, bo będzie ich po prostu więcej - dodaje Kazak.
Z noweli nie będą zadowolone natomiast rozgłośnie radiowe. Obecna ustawa nie reguluje, kiedy mają one nadawać polskie
piosenki, ale określa, że polscy artyści mają zajmować 33 proc. czasu przeznaczonego w rozgłośniach na granie. Nowelizacja precyzuje, że 75 proc. tej kwoty ma być nadawane w godz. 6-23. Radiowcy lobbowali za zniesieniem tego zapisu, ale - podobnie jak wydawcy prasy w przypadku product placement - nic nie wskórali.
Znowelizowana ustawa rozszerza kompetencje KRRiT, która do tej pory zajmowała się wyłącznie radiem i telewizją. Teraz w obszarze jej zainteresowania znajdą się także
telewizja na żądanie oraz przekaz
wideo w internecie, które będą traktowane jako "usługa medialna". Oznacza to, że takie serwisy, jak Ipla, VoD Onet czy TVscreen.pl, które pozwalają oglądać przez internet filmy, seriale oraz programy telewizyjne, będą podlegały podobnym regulacjom co stacje telewizyjne: nie mogą szkodzić małoletnim i muszą promować produkcję europejską. W ciągu trzech miesięcy od wejścia w życie znowelizowanej ustawy właściciele tych serwisów będą musieli zgłosić je do rejestru prowadzonego przez Krajową Radę.
Z analizy przygotowanej przez KRRiT wynika, że w kwietniu zeszłego roku w Polsce działało 21 serwisów oferujących produkcje filmowe i telewizyjne na żądanie. 16 z nich działało w internecie, a pozostałe pięć - w platformach cyfrowych i sieciach kablowych. Jednak przybywa ich jak grzybów po deszczu.
W przyjętych założeniach do nowelizacji ustawy medialnej rząd zapewnia, że nie będzie ona obejmowała internetowego
radia, prywatnych stron internetowych i blogów.