Agricultural Bank of China, czyli Chiński Bank Rolniczy (a w skrócie Agribank), to odpowiednik naszego
BGŻ. Tyle że "trochę" większy, bo obsługuje... 350 mln klientów. Jest to również ostatni wielki bank w Chinach, którego akcje trafiły na giełdę. Wcześniej - w latach 2005 i 2006 - rząd w Pekinie częściowo sprywatyzował już Bank of Communications, Construction Bank, Bank of China oraz bank ICBC.
Debiut Agribanku nie powalił na kolana, bo inwestorzy, którzy zapisali się na jego akcje, zarobili na pierwszej sesji tylko 0,8 proc. (za jedną akcję płacono 2,7 juana). Ale też debiut Agribanku przypadł na wyjątkowo niekorzystny okres dla giełdy w Szanghaju, bo od początku roku jej główny indeks spadł o 26 proc.
Agribank i tak z marszu wszedł do dziesiątki największych pod względem wartości rynkowej banków świata. Jego wartość rynkowa to 127 mld dol. Dla porównania: akcje PZU notowanego w
Warszawie są warte jakieś 10 mld dol. (31,9 mld zł).
Mimo ogromnej wartości rynkowej bank ten jest wyceniany przez inwestorów relatywnie znacznie niżej od... polskich tuzów branży finansowej.
Za 1 dol. wartości księgowej banku trzeba zapłacić na giełdzie w Chinach 1,55 dol. Dla porównania: identyczny wskaźnik Banku Pekao oraz właśnie sprzedawanego banku BZ WBK grubo przekracza 2 zł za każdy 1 zł wartości księgowej majątku. To - wg analityków - wyraz obawy o jakość portfela kredytów Agribanku.