Firmy są coraz bardziej skłonne zatrudniać. W czerwcu przeciętne zatrudnienie wzrosło w ujęciu rocznym (czyli w porównaniu do czerwca 2009 r.) o 1,1 proc. To bardzo dobra wiadomość! Po pierwsze dlatego, że wzrost zatrudnienia przyspieszył z 0,5 proc. w maju, a po drugie że jego skala była nieco większa od oczekiwań analityków.
W ciągu miesiąca przybyło około 20 tys. etatów. To najlepszy wynik w tym roku.
Oficjalne dane o
bezrobociu GUS poda w przyszłym tygodniu. Jednak ze wstępnych analiz Ministerstwa Pracy w czerwcu stopa bezrobopcia spadła z 11,9 do 11,6 proc.
Z kolei skłonność firm do dawania podwyżek była nieco mniejsza niż się spodziewano. W czerwcu zarabialiśmy przeciętnie 3404 zł (dotyczy firm z sektora przedsiębiorstw, czyli m.in. z pominięciem budżetówki i branży finansowej). Tym samym nie spełniły się przewidywania analityków, którzy zakładali utrzymanie niemal 5-proc. dynamiki płac.
Z drugiej jednak strony sytuacja nie jest zła, bo podwyżki z powodzeniem zneutralizowały więc wzrost cen w tym samym czasie. Ceny w czerwcu skoczyły o 2,3 proc.
Ekonomiści uważają, że w tym roku utrzyma się bardzo umiarkowany wzrost płac. Na więcej niż 5 proc. raczej nie ma co liczyć. Tymczasem część członków Rady Polityki Pieniężnej obawia się, że płace w przedsiębiorstwach mogą zostać odblokowane, co będzie skutkować presją inflacyjną. Z opisu dyskusji na ostatnim posiedzeniu RPP wynika, że część członków uważa, że w czasie kryzysu firmy unikały zwolnień kluczowy, wyszkolonych w wąskich specjalizacjach pracowników. Nazywa to chomikowaniem
pracy. Niektórzy członkowie Rady są zdania, że teraz ci pracownicy mogą żądać wyższych podwyżek, a firmy nie będą mogły im odmówić.