W ostatnich dniach na biurka szefów największych polskich banków trafiła korespondencja z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. UOKiK informuje w niej, że wszczął postępowanie wyjaśniające, które dotyczy "struktury i stopnia koncentracji rynku bankowego w Polsce". Bankowcy są proszeni o podanie liczby placówek, liczby prowadzonych kont osobistych i korporacyjnych, danych dotyczących sumy bilansowej, udzielonych kredytów (z podziałem na złotowe i walutowe) oraz złożonych w bankach depozytów od 2008 r. do teraz. UOKiK oczekuje odpowiedzi w ciągu pięciu dni.
Czy akcja ma związek ze zbliżającą się sprzedażą banku BZ WBK? UOKiK, podobnie jak Komisja Nadzoru Bankowego, musi zgodzić się na ewentualne przejęcie jednego banku przez drugi. Jeśli Urząd uzna, że po fuzji połączony bank będzie miał zbyt silną pozycję (zwykle jest ona definiowana jako 40 proc. udziału w rynku, ale nie ma twardej zasady), może zablokować transakcję.
Małgorzata Cieloch, rzeczniczka UOKiK, potwierdziła nam, że Urząd zaczął analizować poziom konkurencji w sektorze bankowym. - Nie będę ukrywała, że wynika to z informacji prasowych mówiących o zbliżającym się finale
przetargu na sprzedaż jednego z banków - przyznaje Cieloch.
W wyścigu do BZ WBK biorą udział już francuski bank
BNP Paribas Fortis oraz polski BZ WBK. Niektóre źródła mówią też o amerykańskim funduszu Apax. Z tej trójki tylko PKO BP jest bankiem, który mógłby się znaleźć pod lupą UOKiK, gdyby okazało się, że wygrał wyścig do BZ WBK.
Z naszych informacji wynika, że w PKO BP na własną rękę prowadzili już analizy ewentualnych konsekwencji fuzji z BZ WBK. Co z tych analiz wynika? - W żadnym segmencie rynku nie ma ryzyka, że połączony bank osiągnąłby dominującą pozycję - mówi nasze źródło w banku.
wyimek:
10 mld zł chcą Irlandczycy za pakiet kontrolny BZ WBK