Chodzi o zanikanie sygnału w nowym iPhonie - zaraz po debiucie zaczęły napływać skargi użytkowników, głównie... leworęcznych. Okazało się, że gdy dłoń zakrywa lewy dolny róg telefonu - czyli tak, jak telefon trzymają osoby leworęczne - głos niknie lub połączenia są zrywane.
Apple właśnie tam umieścił antenę.
Jak piszą amerykańskie media, powołując się na nieoficjalne informacje, inżynierowie Apple'a wiedzieli - i to już rok wcześniej - że będą problemy z anteną. We wcześniejszych modelach antena znajdowała się wewnątrz telefonu, teraz tkwi w metalowej otulinie okrywającej
iPhone'a. Jednak projekt nowego telefonu tak przypadł ponoć Steve'owi Jobsowi do gustu, że dał mu zielone światło mimo sygnałów o usterce.
Apple dał też operatorom mniej czasu na przetestowanie nowych iPhone'ów (z reguły to minimum 14 tygodni). W dodatku były to prototypy tak skonstruowane, by nie zdradzić kształtu nowego telefonu, co z kolei utrudniło wykrycie przez operatorów problemu z anteną - twierdzi
dziennik "The Wall Street Journal".
Apple wpierw radził klientom, by kupili etui lub... trzymali telefon w inny sposób (co szybko sparodiowała
Nokia, podkreślając, że jej telefony użytkownik może trzymać, jak mu się żywnie podoba). Koncern później twierdził, że problem tkwi w oprogramowaniu, choć najbardziej renomowany magazyn konsumencki w
USA "Consumer Reports" podkreślał, że jednak w sprzęcie. Burza wokół iPhone'a dotarła do Waszyngtonu - jeden z senatorów wysłał list do Jobsa, by rozwiązał problem bez kosztów dla klientów.
Na piątek wieczorem Apple zwołał konferencję prasową. Według analityków nie będzie wymiany iPhone'ów. - Ludzie kochają Apple'a. Najważniejsze, by Steve przyznał, że jest problem, i przeprosił - mówi Charlie Wolf, analityk Needham & Co. Eksperci spekulują, że Apple mógłby rozdać klientom etui (plastikowe lub gumowe, kosztują 29 dol.), zaoferować odszkodowanie lub zaoferować pomoc w firmowych salonach. Mimo skarg iPhone to najlepiej sprzedający się produkt Apple'a, zapewniający mu ok. 40 proc. przychodów. Popyt jest ogromny - ostatnia wersja iPhone'a, właśnie ta nieprzyjazna leworęcznym, w ciągu trzech pierwszych dni sprzedaży rozeszła się w 1,7 mln egzemplarzy. W niektórych salonach w USA już zabrakło telefonów - klienci muszą na nie czekać dwa-trzy tygodnie.
Po konferencji W piątek wieczorem Steve Jobs zwołał konferencję prasową. Obiecał na niej, że najnowsza wersja iPhone'a będzie sprzedawana razem z etui. W ten sposób firma ma nadzieję rozwiązać problem tracącej zasięg anteny. Klienci, którzy nadal będą niezadowoleni, będą mogli do 30 września oddać urządzenie i otrzymać zwrot gotówki.
Jobs przyznał, że jego firma nie jest idealna. Dodał jednak, że tego typu problemy występują również u konkurencji, a Apple w antenę zainwestował 100 mln dol. Przypomniał też, że od czasu premiery udało się już sprzedać 4 mln urządzeń, a tylko 0,5 proc. użytkowników złożyło reklamację. Mimo to etui będzie dodawane do każdego urządzenia. Mogą się po nie zgłosić także ci klienci, którzy już mają najnowszą wersję iPhone'a.